Jeśli sprawdzą się przewidywania, Jorge uderzy jutro w zachodnie wybrzeże ze średnią prędkością przekraczająco 80 km/h. U nas trochę później i trochę wolniej. Do tego coś tam będzie ciekło z nieba, a na szczyt sztormu przypada akurat przypływ, więc pewnie część dróg będzie podtopiona. Nie pierwszy i nie ostatni raz. Do tego czasu Fred będzie już w domu. Luty'20 żegna się z nami z przytupem. Na razie ponownie cisza, ptaszęta śpiewają.
___
edit 19:30 Fred już w Północnej. Przez telefon upewnia mnie, że mamy gdzieś na półkach Sinéad O'Connor. Słucham jej The Lion and the Cobra (1987).

A jak przygotowania na pandemię koronawirusa?
OdpowiedzUsuńA to trzeba się przygotowywać? :D
UsuńWszystko to, co na koniec świata :D
UsuńJesteśmy strasznie nieprzygotowani, nawet z zapasem chusteczek u nas słabo, a gdzie cukier i konserwy?! Bida!
Usuń