Strony

piątek, 7 lutego 2020

Postscriptum #52.

Po późnym śniadaniu wybraliśmy się do Zielonej, żeby Fred mógł skorzystać z usług fryzjera. Przy tej okazji pochodziliśmy po galerii robiąc małe zakupy, ja w Triumphie, małżonek w 4F. Czekając na postrzyżyny przysiedliśmy w kawiarni Sarzyńskiego i miałam okazję napić się herbaty z płatkami róży, dokładnie takimi samymi, jakich zapas dostałam dwa dni temu od Kaś. Na obiad grzecznie wróciliśmy do domu, mąż z fryzurą sarmacką. Teściowa dobrze gotuje — pieczony sum i sałatka z selera naciowego z ananasem i jarmużem. Po poobiedniej kawie ponownie wyszliśmy na ziąb. Wojska Polskiego-Wróblewskiego-Niemcewicza-Jaworową doszliśmy do cmentarza, żeby zobaczyć groby odbydwu Krzyśków. Potem na przełaj przez osiedla w kierunku Wisły, żeby wyjść akurat niedaleko Tawerny na 6 sierpnia:


Poziom wody na rzece był wysoki a nurt żwawy. Przeszliśmy się mariną aż do końca alejki sapcerowej zdążając akurat przed zamknięciem bramy na ulicę przy XIX-wiecznej kapliczce. Z 6 sierpnia  zeszliśmy do Piłsudskiego, a szukając w drodze miejsca, żeby się ogrzać, zatrzymaliśmy się na godzinę w Sushistudio. Sam budynek przedziwny, z restauracją na piętrze. Wielkie, półokrągło zwieńczone okna przywodziły mi na myśl synagogę. Ale w tym mieście synagogi nie ma. Nie zauważyłam nawet jak jeszcze z 200 m przed suszarnią minęliśmy ślad po niej zaznaczony dziś granitowym głazem. 

Rozgrzałam się miso, wciągnęłam rolki, zapomniałam zrobić zdjęcia "przed" :) Fred odmawia jedzenia pałeczkami.


Wracamy na wieczorną herbatkę w sam raz, po siódmej. Poruszamy tematy bezpieczne, choć to nigdy nic nie wiadomo przy teściach dla których ostatecznym autorytetem są media rydzykowo-kurskie. Jutro spędzę kilka godzin w podróży na zachód, Fred późnym wieczorem wróci do domu i do kota. Chyba oboje jesteśmy gotowi, żeby wyruszyć. 

2 komentarze:

  1. W dzisiejszej Polsce nawet pogoda przestała być bezpiecznym tematem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. Z wieloma ludźmi można się tylko ślizgać po powierzchni.

      Usuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.