czwartek, 27 lutego 2020
72. Tylko na chwilę.
W południe wychynęliśmy z domu, miała być rundka zakupowa rozpoczęta w porcie, ale skoro port, to i sklep rybny. Po krótkim spacerze (wiało, woda nawet za molem bardzo niespokojna, choć to nie przeszkadzało Irenkom; mało kutrów, widać, że czas był dobry na połów) poszliśmy do rybnego i musieliśmy wrócić do domu, bo oprócz plamiaka i kubełka krewetek w czosnku i kolendrze, mieliśmy ze sobą dwie ciepłe porcje chowdera, który nalegał na szybką kosumpcję.
Dopiero jakiś czas po zupie wyjechaliśmy na krótkie zakupy. Ryś tymczasem zasnął słodko przy otwartym oknie. W drodze powrotnej przystanek przy nowym cmentarzu, żeby poszukać grobu Amy, znajomej Freda, która 8 lat temu zmarła na raka. Bardzo ładne miejsce z widokiem na otwarte morze, alejki rozchodzą się w kształt krzyża celtyckiego.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)





Wdychanie jodu wskazane tak samo jak dobra rybka! :)
OdpowiedzUsuńŚwieża ryba dobra jest. A o jodzie zdążyłam już zapomnieć :)
Usuń