Strony

niedziela, 23 lutego 2020

67-68. Jak sie zasupła ...

to trudno wyjść na prostą. Przez cały ten tydzień czułam się chora. W sobotę było nie lepiej. Chodziłam zakutana w szal, i chociaż mamy plan pojechania do miasta, dajemy sobie spokój. Obiad jest więc wegetariański, z beszamelem na serze co mógł zaraz wyjść z daty. Pyszota. Wieczorem oglądamy Amadeusza (1984) Formana w wersji reżyserskiej, 10/10! Nie nuży, choć wiadomo jak się kończy, każdy kadr to arcydzieło.

Minęły 2 lata jak przyjechałam na stałe do Irlandii.

Niedziela.
W okolicy chyba jest jakiś diler kocimiętki, bo Rysio dostaje z rana gupiego rozumu. Poza tym dzień o wiele zdrowszy (dla mnie, Freda wieczorem coś zaczyna brać). Po południu byliśmy na zakupach — podróż do miasta w takt płyty Kasi Krzaczek The Whole Story (1986), w nowym samochodzie można podłączać muzykę bezpośrednio z telefonu, czyż to nie cudowne? Oglądamy też Dwunastu gniewnych ludzi Lumeta (1957) — jakże zmienił się świat, wyobrażenie męskości i tego, co wypada. Wachlarz typów męskich, ani jednej kobiety, i ja wiem, że taka konwencja, ale jak to teraz jest słabe, jak bardzo plemienne i słabe.

2 komentarze:

  1. Amadeusz - jeden z moich ulubionych filmów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mamy go na dvd i odkładaliśmy wspólny seans od dawna, bo długi. Piękny kawał kina.

      Usuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.