godz. 12:18
Wg gaelickiego kalendarza od wczoraj na wyspach jest wiosna. Imbolc. Cuś w tym jest, jak powiedział poeta. Rysio też to zauważył. Po obiedzie Fred ma ostatni dzień pracy przed wylotem, tym razem bliziuchno, rzut beretem na północ, a ja jeżdżę w Nowej Aleksandii palcem po mapie.
___
edit 20:10 Wyjadając resztki nutelli prosto ze słoika dokańczam drugą serię Panny Marple — Dom niespokojnej starości i Tajemnica Sittaford (2006). Doskonała obsada, w pierwszym Andrews, Scacchi i Dance, w drugim Dalton, Wilby, a nawet Hardy jako Churchill. I gejowski wtręt (gdy już prawie straciłam nadzieję). Z Geraldine został mi jeszcze trzeci sezon (cztery odcinki), dokończę pewnie za jakiś czas.

Trawa faktycznie ma ładny wiosenny kolor.
OdpowiedzUsuńJuż w czwartek wieczorem poczuliśmy pierwszy raz w tym roku zapach koszonej trawy :)
UsuńCoś tam jest w tej wiośnie, dziś tak pogodnie było.... oby zaraz śnieg nie spadł.
OdpowiedzUsuńU nas i poniedziałek pogodny, choć gdy słońce się chowa nadal czuć chłód.
Usuń