W bukiecie, który dostałam na Walentynki oprócz róż są białe lilie, które właśnie zaczęły kwitnąć. Normalnie ich zapach bardzo mnie podrażnia, ale zatoki mam tak zapchane, że z rana nic nie czułam. Za oknem zasmarkana kiszkaaa, kot wraca z nocki mokry, ja chodzę coraz bardziej rozdrażniona i wkurza mnie wszystko: myśl o Intreo, wiadomości o pedofilach w polskim kościele, katar, deszcz, zimny bojler. Dopiero jak Fred pojechał do urzędu zgłosić to ostatnie, wskoczyłam pod zagrzaną kołderkę obok Ryśka i gdy czytałam o książkach mitologicznych, w głowie porobiło się lepiej.
Plusy tego dnia: nowy/retro ekspres do kawy, który zaczął działać dzięki mojemu inteligentnemu mężowi oraz seans niezłej Sufrażystki (2015), choć mogło być lepiej, a Streep wybrzmiała tu jak przynęta na widzów. Carey Mulligan widziałam niedawno w Tajemnicy Sittaford. Plus za temat i piękne zdjęcia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.