poniedziałek, 17 lutego 2020
62. Good-golly!
Miałam inną wizję dnia, ale summa summarum poświęciłam go na chorowanie. Pocieszam się Podróżą za jeden uśmiech (1971) Jędryki — Bałtyk w ostatnim odcinku taki piękny, jeszcze bez parawanów. Wieczorem przez chwilę snobowałam się na Filharmonię Dwójki Baranowskiej na PR2, ale zwyciężył brytyjski serial. Godzina zero (2008), niezły, choć nagle pod wpływem kaszlu przychodzi mi do głowy, że ta panna Marple jest coś zbyt współczesna i rzucam okiem na wcześniejszą Noc w bibliotece (1984) z Joan Hickson. Obejrzałam tylko kawałek pierwszej części, w oryginale. Poezja brytyjskości, mniej jaskrawa, ale podoba mi się. Now I know the difference. Kot przyszedł z dworu, dostał przysmaczek i rąbnął mi się w nogach rzucając znaczące spojrzenie: nie ma taty, włącz koc, wyłącz światło :)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Bałtyk z parawanami byłby 10/10? :P
OdpowiedzUsuńTak często piszesz o tych ekranizacjach Christe, że aż sam nabrałem chęci do obejrzenia filmu albo dwóch.
:)
Usuń