Obudziłam się nawlekając we śnie firanki na karnisz i nucąc jakąś piosenkę Davida Bowie, może nawet taką, która nie istnieje. O poranku dzięki Hebiusowi z rana wysłuchałam audycji Moja Opera z fragmentami Rinalda Händla w wersji Hogwooda. Jakub Józef Orliński ciastko, tak w ogóle. "Lascia ch'io pianga" będzie mi teraz grała przy każdej czynności.
___
Scenka rodzinna.
Około wpół do dwunastej akurat mielę kawę, gdy mąż zupełnie nagi, jeszcze mokry po prysznicu, zachodzi mnie od tyłu i szepcze:
— Kochanie, jest Boże Ciało! Może byśmy tak MAKARON zjedli, w rosole, albo coś.
Pastafarianie w Boże Ciało spożywają makaron ku czci Wielkiej Wszechwiedzącej Węglowodanowej Istoty, a że pozbawieni są obsesji okołoseksualnych właściwych innym religiom (zwłaszcza tym największym), mogą to czynić bez odzieży wierzchniej. Ramen!
OdpowiedzUsuńSkaranie boskie...!
OdpowiedzUsuńNo żeby NAGO o makaronie nawijać...?!
Miłego Ciała (niekoniecznie boskiego)!
Słusznie! O makaronie - tylko ubranie. ;-)
UsuńScenka rodzinna powinna zostać uzupełniona o część ilustracyjna. Przy najbliższej okazji możesz sfotografować męża pod prysznicem i wrzucić fotkę :)
OdpowiedzUsuń