18°C i duchota taka, że wlokę się do domu ze spaceru jak nieszczęście. Rano Ciara akurat rozkładała się ze swoim Chingwag'onem, morze bardziej wzburzone, trochę więcej wiatru, poza tym to samo, co wczoraj, tylko ja bardziej zwichrowana pod swoimi ciemnymi myślami. Już wybiegam do przyszłego tygodnia i tego jak przedstawić sprawę urlopu. A w domu nudy, i jak nudy to pisać mogę długo, że kot śpi od pory obiadowej w łóżku wielce kontent z nocnego spaceru, albo że Miły założył czarną koszulę w podkowie wzorki i skosił trawnik. Na wieczór zapowiedzieliśmy się u Ka&Jot z filmem Nomadland (2020), wymiana myśli po seansie była ciekawa. Wróciliśmy do domu po północy, schnę po prysznicu. Wiesz, że już jest Saturday?, pyta mąż.
Literówka. Powinno być Nomadland (2020).
OdpowiedzUsuńJuż poprawiam. Co ciekawe, na innym blogu zrobiłam ten sam błąd. Lata mi się zacięły ;)
Usuń