Dzień trochę okropny, bo zaczęty negatywnym monologiem wewnętrznym. Nowego planu pracy na razie brak.
Małżonek mnie ratuje wolnym spacerem nad morze. Po drodze spotykamy Paula. Spacer jest dobry, pomimo prognoz przez cały dzień nie spadła kropla deszczu i w powietrzu utrzymuje się letnia duchota pod zachmurzonym niebem, co przez większość popołudnia Ryszard wykorzystuje na chrapanko w ogrodowych chaszczach.
Pocieszył mnie też późniejszy czat z Katlin, która się zachwyca nowym-starym beetlem mającym niedługo przybyć na lawecie na naszą ulicę. Brązowy z kremowym wnętrzem, Majk spać nie może, bo myśli o tym cudzie kupionym gdzieś na prowincji Limerick. Inny Majk, biber od Morrisa Minora 1000, będzie im beetelka lakierował, a nasi sąsiedzi już myślą o zrobieniu tym samochodem charytatywnej trasy the Ring of Kerry.
Pocieszyła mnie Gosia przymierzająca tandetne sukienki ślubne i Lisa obchodząca 37 urodziny. W zasadzie pod koniec dnia jest lepiej, wyżej nerek nie podskoczę, coś wymyślę, później. A skoro Fred mówi, że z powodu frustracji własnej zaraz będzie prasował swoje koszula, to włączę piąty sezon Midsomer Murders, żeby się dowiedzieć kto zabił w Market For Murder (2002). I chleb z pasztetem. Za oknem słoneczko zachodzi.

Włączyłem na chwilę Gosię... Dziewczyna marnuje kasę (na kupno sukienek) żeby kręcić filmik, czy zarabia na tym jakoś?
OdpowiedzUsuńNawet gdyby marnowała, to jej pieniądze. Z tego, co rozumiem jakoś na tym zarabia, ale nie dlatego ją oglądam. Jest zabawna, inna :)
UsuńKupowanie rzeczy żeby je zmarnować jakoś mnie w ogóle nie bawi.
UsuńSpójrz na to inaczej, Darek. Dziewczyna chce robić filmy, a właściwie to jest coś na kształt jednoosobowego reality show (czasem z gościnnym udziałem jej znajomych). Żeby zrobić film, trzeba ponieść pewne koszty (Ty też je ponosisz pisząc blog). Zaczynała od hobby. Później okazało się, że zaczyna na tym zarabiać, ale oczywiście (jak to w każdym biznesie) nie ma gwarancji zarobku, a dla utrzymania atrakcyjności (subiektywnej rzecz jasna, wystarczy że dla niej jest to atrakcyjne), warto ponieść koszty dodatkowe. Zresztą dziewczyna nie ukrywa, że zamówiła sukienki budżetowe (z tańszych). A ma z tego fun, zresztą podobnie jak jej widzowie (raczej nie zakładam, by śledzili jej kanał z pobudek masochistycznych).
Usuń@Dariuszu, i zapewnego dlatego ani nie kupujesz rzeczy, ani nie oglądasz Gosi :)
UsuńI ja się nie mogę doczekać zabytkowego "Garbusa" na naszej ulicy. Znając Michela, dopieści go do ideału.
OdpowiedzUsuńPo gruntownym remoncie samochód może podwoić swoją wartość. Miejmy nadzieję, że wszystko pójdzie zgodnie z ich planami :)
Usuń