Strony

środa, 14 lipca 2021

575. Szczepienie i miła reszta dnia.

Budzik o 6:50, gdyż ja zawsze potrzebuję czasu na wygmyranie się z pieleszy w dobrym nastroju. O 9:05 termin szczepienia. Było więcej ludzi niż poprzednio, czekałam w kolejce tyle samo czasu, co odczekiwałam po szczepieniu. Tym razem ramię rozbolało mnie od razu (pielęgniarka kłuła inną techniką), ale za to po południu bolało mniej niż ostatnio.

Wróciliśmy do domu nie tracąc czasu, bo Fred w południe wybierał się do Kilkenny. Obiad zjedliśmy więc w zasadzie w zastępstwie drugiego śniadania (za pierwsze śniadanie robił u mnie jogurt z chlebem). Fred do pracy, ja nad morze (Rysio chciał się dołączyć, więc Katlin zaoferowała się mi pomóc i zagadywała kota typowym irlandzkim chit-chatem, aż zniknęłam za rogiem). 

Dzień był znowu ciepły, częściowo słoneczny i bezdeszczowy. Pranie cudownie wyschło w letnim wietrzyku i teraz stos rzeczy do prasowania sięga sufitu. Podlałam ogródek, rozmawiałam z Luś i mamą. Na raty oglądałam odc. MM, Ring Out Your Dead (2002). Kot większość dnia wylegiwał się w ogrodzie Anne, rozmawiałam z nią o tym, i owym późnym wieczorem (Anne zagadnęła mnie przez messengera, jak się czuję, miło z jej strony). Zrezygnowałam z późnej kolacji i pewnie dlatego teraz marzę o paście jajecznej.

2 komentarze:

  1. No i z głowy. Chyba że dojdą do wniosku, że potrzeba trzeciej dawki, przypominającej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O dawce przypominającej mówią od miesiecy, więc się jej spodziewam.

      Usuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.