Z wydarzeń sobotnich tylko szybka wizyta u Ka przy okazji zakupów w mieście. Zawieźliśmy prezent i torta, posiedzieliśmy przy kawie. Trzeba było wracać do domu na obiad, bo Fred miał w planach nocną zmianę w Athlone. Mąż zapowiadał mi nawet, że jeśli nie skończy przed czwartą rano, to zostanie już w mieście (dzisiaj ma pracę w tym samym miejscu). Na szczęście zmiana nie była długa i Kochany mógł się wyspać we własnym łóżku.
Wczoraj wieczorem rozmawiałam długo z Luś. Przyjaciółka metodycznie wpadła na An w mieście, An oczywiście tłumaczyła się, że nie odbierała jej (kilkunastu telefonów przez dwa lata), bo nie zauważyła, że ta dzwoniła.
Na zakończenie soboty zaczęłam oglądać czwarty sezon Midsomer Murders, pierwszy odcinek z sześciu. Dzisiaj przy drugim śniadaniu pochłonęłam drugi, po obiedzie, gdy Fred był już w drodze, trzeci, The Electric Vendetta (2001), nie najmądrzejszy, albo chodzi o to, że mój mózg ma dość na dzisiaj. Weekend kończy się ciepłym deszczem. Na wiesce cicho i jeszcze jasno o tej porze, a ja idę czytać Muminki ;)
A czemu Luś tak zależy? Pieniądze An pożyczyła, czy co?
OdpowiedzUsuńPrzyjaciółka, po prostu.
Usuń