Strony

sobota, 18 grudnia 2021

732. Intelektualnie.

Dzień zaczęłam o siódmej rano (różnica czasu), od rozwojówki. Uwielbiam studiować online! Rozkręcałam się powoli przechodząc ze stanu w szlafroku z zieloną herbatą do wersji ubranej przy kawie, po śniadaniu złożonego z wczorajszego gulaszu z gnocchi. Skończyłam przed południem, krótko porozmawiałam z mamą o (nadal możliwym, choć maksymalnie uprzykrzanym przez władze) przylocie do Polski i wyszłam na ekspresowy spacer nad morze. Kochany od rana w Drołdzie.

Nad wodą spora grupka morsów czerwonych jak raki i Majkel wyciągany do hangaru.

Przy plaży powstała drewniana budka z widokiem, podobno sauna. Pewnie nie skorzystam, ale cieszą światowe ustrojstwa na naszej głuchej prowincji.

Poza tym czytam, płynę na fali słów. Po powrocie męża z pracy w domu rozbrzmiewa KZWW, Wiosna Ludu (2002) i Wykorzenienie (2004), nagadać się nie możemy o muzyce, Sapkowskim, Braunek, Sienkiewiczu. Doktor Faustus dzisiaj do strony czterysta sześćdziesiątej szóstej.

2 komentarze:

  1. O przylot bym się na razie nie martwił, gorzej jeśli nie zechcą cię wypuścić.

    OdpowiedzUsuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.