Strony

czwartek, 2 grudnia 2021

715. Meeeee.

Synogarlic, które odważnie przylatują do stołówki, było pięć. Gawron robił test wytrzymałości wróblego karmnika. Oglądałam ten spektakl rozmawiając jednocześnie z tatą. Mruczysław nadal jest w ciężkim stanie, człowiek już dawno miałby dosyć.

Fred wybrał się rano do nowego mechanika i trochę mu zeszło poza domem. Po drodze kupił dwa świeczniki, jeden mały Orly Kiely (dla nas) i duży, w kształcie dziewczynki trzymającej latarenkę (dla Anny). Prezent daliśmy Annie przed wyjazdem do przyjaciół. 

Pierwszogrudniowy wieczór u Ka&Jot był bardzo sympatyczny, przy bezie rozmawialiśmy o śmierci, miałam na sobie sweter z Donegalu i pachniałam owcą. Ka wybrał z przywiezionych przez nas filmów Boże ciało (2019), fabułę o tym, że ludzie potrzebują terapii, naprawdę dobry kawałek polskiego kina. Rozmawialiśmy o nim jeszcze po seansie pomimo tego, że zarówno Fred jak i Ka jutro dzisiaj wcześnie wstają. Dostaliśmy też prezent kupiony na Gran Canarii, ręcznie malowany ceramiczny pojemniczek na coś.

Do domu wchodzimy kilka minut po północy. Nad głowami gwiazdozbiór Oriona.

3 komentarze:

  1. Aha, synogarlic... Rysio pewnie się cieszy :D

    Ja w nocy obejrzałem wyjątkowo filmową nowość "Psie pazury" (The Power of the Dog. 2021) Jane Campion, która postanowiła nakręcić jeszcze raz "Fortepian", tym razem przenosząc akcję na odludzia Montany w lata dwudzieste XX wieku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest zachwycony :D
      O nowym filmie Campion nawet nie słyszałam, zapuszczona kulturalnie jestem na tej wiosze ;)

      Usuń
    2. Nie neguję. Bo samym filmie mogłaś była jednak coś słyszeć - Campion dostał za niego Srebrnego Lwa w Wenecji.

      Ale się nie przejmuj za bardzo, mnie na mojej mazurskiej prowincji też ta informacja jakoś umkła :D

      Usuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.