Rano w głowie Zima Vivaldiego, allegro non molto, nie wiadomo dlaczego, ale w związku z tym do śniadania wysłuchałam wersji Freivogel & Voices of Music, żeby nucić zimowe motywy do końca dnia.
Saren podwiozła mnie do wsi po pracy. Kot w dom. Gdy unaoczniałam go Fredowi, zza winkla objawiła się Anne szczęśliwie na łono ulicy naszej zwrócona. Więc i jej także Kochany pokazał polskie koty i psy, ogród, oraz jak je winogrona prosto z winorośli.
Po odejściu z obsady pana Pokrzywy już mi się nie chce oglądać Midsomer Murders. W zamian pierwszy odcinek Spraw inspektora Morse'a (1987), bardzo dobry, z aktorem w wieku 45 lat wyglądającym na 60-latka.
Mąż nakupował płyt (m.in pięciopak Herbiego Hancocka) i filmów (m.in. Afonię Daneliya) i narobił w swojej głowie tłok planów, że jedzie do mamy, spotyka brata, potem wraca, potem jeszcze raz wraca, tym razem do mnie. A potem, mroczną jesienią, idziemy na koncert Sigur Rós. No i czy ja nie mam fajnie?
koncert Sigur Rós bym chciała
OdpowiedzUsuńJa też, zobaczymy jak się ułoży :D
UsuńJa tam jestem wierny MM mimo zmian w głównej obsadzie.
OdpowiedzUsuńHebiusie, wiem jak jest ;)
Usuń