Strony

środa, 7 września 2022

995-996. Złoto teściowej.

Jest z Niedrzwicy Kościelnej. We wtorek rano do pracy założyłam kolczyki sprezentowane przez mamę Freda. Bo Kochany wrócił do domu z darami o pierwszej po północy. Długo sobie nie pospał, rano z kotem do weta (Ryszard dostał zastrzyk i tabletki na później; nie miał temperatury). Gdy oglądanie kociej osoby się skończyło, wróciłam do pracy, mąż pojechał do domu i ponownie przyjechał do miasta po południu. Trochę szuraliśmy po sklepach (zapowiedź zakupu półki na książki), ale najważniejszym wydarzeniem był obiad w Aishy, rocznicowy, chociaż z jednodniowym wyprzedzeniem. Jako pierwsi klienci dostaliśmy po nadprogramowym, zielonym falafelku.

Ach, i puzzle zostały złożone (po pokazaniu mężowi jakie są gładkie, jak każdy fragment jest na swoim miejscu). Nowe płyty w domu, brzmi więc Nocny Patrol Maanamu (1983/2011), próbowaliśmy też obejrzeć Karierę Nikosia Dyzmy, ale byłam zbyt senna, żeby dokończyć.

Jeszcze dorzucę do wtorku, że w mojej pracy kolejne zmiany, Lorejn od dzisiaj już nie jest główną menadżerką projektu, będziemy się rzadziej widywały.

Pół środy dojadałam obiad z Aishy (morszczuk w brokułach i kartofelki w ziołach) słuchając Duchów ludzi i zwierząt Waglewskiego, Fisza i Emade (2020). Ryszardowe kichanie na razie nie przechodzi. Futrzak większość dnia śpi, apetytu za bardzo nie stracił, sika, czyli organizm funkcjonuje, ale i tak po matczynemu martwię się. Od dzisiaj ma być podawanie antybiotyku w tabletkach, co zazwyczaj jest dramą, więc pierwszą porcję aplikowałam zanim Fred wyjechał do pracy, żeby były cztery ręcę do przekonywania kota. Tymczasem Ryszard do tego stopnia stracił węch, że wylizał antybiotyk do czysta i obeszło się bez rękoczynów. Rewelacja!

Po długiej przerwie, w porannym deszczu przyszedł mały brudasek, jack russell sąsiadów. Nie odwiedza nas tak często, jak wtedy, gdy żył jego stary, głuchawy kolega. Pies dostał swoją dolę, zawsze jest tu mile widziany. Pod wieczór widziałam także Bána, przyszedł powęszyć na Rysiowym terenie.

Wieczorem umówiłam się wstępnie na urodzinowy obiadek z Anne (za trzy tygodnie, kiedy wróci z trasy). Turla się wrzesień. Przesuwam kota na łóżku, ale i tak przyłazi się przytulić

4 komentarze:

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.