Strony

sobota, 21 stycznia 2023

1132. Leniuszkowata sobota.

I wcale bym nie wstała przed wschodem słońca, gdyby mi Ryszard nie wydeptywał żołądka w sprawie śniadania. A kuchnia przywitała mnie wiadomością, że w kranie nie ma wody. Najpierw doczytałam na stronie, że prace nad naprawą pękniętej rury trwają do szóstej rano, ale po założeniu okularów się okazało, że do szóstej po południu. Argghhh! Mogłam nam pomóc tylko dobrym śniadaniem (dla mnie połowa wczorajszego obiadu, dla Freda ser wędzony z warzywami i kolendrą). Oprócz braku wody mieliśmy od wczoraj zatkany odpływ przy zlewie kuchennym. Na te dwa nieszczęścia dobre jest wyjście z domu, więc pomimo szarej pogody wyjechaliśmy do miasta. Najpierw poszliśmy na kawę do ulubionej naszej Costy, potem szwendaliśmy się po parku handlowym, żeby w TK Maxxie znaleźć prezent dla Katlin (✓), a dla mnie nowy kubek na szczoteczkę do zębów (✓). Po szybkich zakupach spożywczo-chemicznych (kret do odblokowania rur), skręciliśmy na pole bitwy. Spotkanie z Generałem było nieuchronne:


I takie tam dwa kółka spacerowe zostały zrobione:



Po drodze była rozmowa z Usz-solenizantką. A tu jeszcze raz Generał:


Wiem, że koty są dwa (drugiego spotkaliśmy wychodząc z ogrodu), ale ich imion nadal nie pamiętam, więc pozostanie szarża.

Okazało się po powrocie, że jeden problem techniczny został rozwiązany. Na drugi problem został napuszczony kret. Wieczorem byliśmy umówieni z Ka na herbatę. W ogóle przebieg soboty mógł być inny, bo jeszcze dwa dni temu Aś sugerowała, że może razem (my, Ka) weźmiemy udział w jej procesie decyzyjnym dotyczącym kupna nowego samochodu. Z zamiarów została wizyta wieczorna u Ka&Jot. Najpierw jednak Fred miał dłuższą rozmowę ze Stu do której dołączyli się obydwaj bratankowie (dzieciaki podobnie jak tata i wujek próbowali swoich sił w pozdrawianiu rymem, był wątek rekinowy w wykonaniu bratanka młodszego, BM). Szwagier opowiadał o swoich osiągach pływackich (bardzo mu kibicujemy) i stanie Wolski. Po skończonej rozmowie ze Stu, zadzwoniłam do mamy (w Polsce śnieg i 50 wróbli na tarasie). Prezent został wręczony Katlin. W końcu dotarliśmy do Ka&Jot na herbatę i sałatkę jarzynową. Pogadaliśmy o rzeczywistości (przede wszystkim o trudnej pracy i Ka i różnych dziwnie podejmowanych decyzjach emigracyjnych) i po dziesiątej byliśmy z powrotem. Sporo jak na sobotę bez wydarzeń. 

4 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. Skórzany zestaw akcesoriów podróżnych od Donny Karan: torebka kopertowa mała, oprawka na paszport, znacznik do walizki (mam na myśli tag). NIECO JAŚNIEJSZY OD TEGO TU.

      Usuń
    2. O! Wypasiony podarek. Myślałem, że jakiś drobiazg niezobowiązujący, coś do 50 złotych (przeglądarka mi przelicza cenę tego zestawu turystycznego na 460 zł z groszami).

      Usuń
    3. @Dariuszu, no i po co przeliczasz? Stawka minimalna za godzinę obecnie = €11,30.

      Usuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.