Strony

poniedziałek, 6 marca 2023

1176. Dolinki.

Z samego rana zaliczyłam wkurw w pracy: nie mogłam otworzyć kłódki na drzwiach, bo jakaś pinda (domyślam się która) wzięła klucz ze schowka i nie raczyła go oddać, ani nikogo o tym poinformować. W dłuższej perspektywie fuj z tym, ale biegając w poszukiwaniu Krisa-woźnego zapodziałam szary kaszkiet Seebergera i teraz będzie mnie to dręczyło (bo, a co jak to nie było wtedy?).

Ponieważ Kris musiał zabezpieczyć drzwi, a kończył szychtę wcześniej, też skończyłam wcześniej i od razu wsiadłam do podstawionej karocy, która górami i dolinami zawiozła mnie do Carlingford. Na chwilę wpadliśmy do Aś (Wu oczywiście wspomniał o pentagramie, pomimo tego, albo właśnie dlatego, że został uprzedzony, aby jej nie drażnić), zjedliśmy pieczone kartofle u Ruby Ellen's, kopsnęliśmy się na spacer do kościoła cabrio oraz tradycyjnie rupieciarnia lokalna została przez nas odwiedzona (super komodę widziałam, z pewnością stuletnią, gdybym miała kąt do jej upchnięcia, już by była nasza, kosztowała śmiechu warte €140). Również na chwilę odwiedziliśmy Newry, Wu robił po drodze drobne zakupy.

W ten sposób mija ostatni dzień pobytu szwagrowskiego, jutro bracia ruszają z kopyta o bardzo wczesnej porze, najpierw na lotnisko, potem Kochany do pracy. Wieczorem zaczęliśmy rozmawiać o Mistrzu i Małgorzacie, to ulubiona książka Wu, więc się szwagier ożywił, a nawet pojaśniał (przy okazji też skopiował bratu audiobooka w czytaniu Wiktora Zborowskiego). Uścisnęliśmy się na okoliczność życzenia sobie do zobaczenia w najbliższym czasie. I już. Fred śpi, kot się umył i też ułożył do snu, Wu za ścianą podejmuje decyzję czy spać, czy słuchać audiobooka przez całą noc. Mnie jutro czeka gonitwa myśli. Ale na razie odpoczynek w innym wymiarze.

2 komentarze:

  1. Ja swojej szarej czapki nie odzyskałem. Ale wolę i tak starą, więc stratę przebolałem już dawno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Dariuszu, jutro jadę do pracy, może coś znajdę, kto wie.

      Usuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.