W pracy jak na złość pojawili się wszyscy. Ale jestem jak gładka skała i mam głos przesłodki. Fred ma nockę, przed wyjazdem zdążył mnie przywieźć z miasta i wspólnie zjedliśmy obiad. Zagadałam do mamy, zapytać jak tam po wyborach. Wiadomo, stara władza wygrała, trudno, świetnie, bardzo się nie zdziwiłam (ale kontrkandydat zyskał sporo głosów w drugiej turze, czyli nie wszyscy zaropiali). Tak w ogóle to rano szukając wiadomości o wyborach niechcący napotkałam informację o pogrzebie mojego byłego ucznia, Matiego. Zaskoczenie. Żeby umierać przed trzydziestką!
Dwa kolejne dni zapowiadają się na spokojne, będę mogła nadrobić papierologię w czasie pracy, więc dzisiaj tylko przygotowanie do jutrzejszej rozmowy ... ale co można przygotować? Jak przewidzieć pytania? Sklecam odpowiedź na dwa lub trzy, które przychodzą mi do głowy, czyli zapewne nie padną, poza tym kończę czytać Nakarmić kamień Bronki Nowickiej (Biuro Literackie, 2016), cieniuchną książeczkę grubej poezji.
Uwielbiam czytać poezję.
OdpowiedzUsuńDziwi mnie, że na zachodzie tak się porobiło... Na Podkarpaciu, wylęgarni pisiarni, wygrał dotychczasowy przezydent. Miał za sobą całą lewicę. Inna rzecz, że pisior prawie go dogonił. ale prawie - na szczęście - robi różnicę.
@FrauBe, stara/nowa władza oficjalnie jest niepartyjna, i sama na nią kiedyś głosowałam, na zasadzie mniejszego zła (bo przed nią to był dopiero grzyb). Ale po drodze znowu to samo, kolesiostwo i prowadzanie się za rękę z kościołem.
Usuń