Strony

czwartek, 30 stycznia 2025

1871. Lubię cię, czwartku.

O trzeciej już ciacham pieczarki i cukinię do sosu na spaghetti. Dzień dobry :) Kochany zawiózł mnie do Jamy i przywiózł do domu. W czasie mojej pracy, gdy ogarniałam papiery i czynnik ludzki, małżonek obalił kawę i wybrał się na zakupy. Wyszłam do Czarnej, kupiłam dwie kawy, poczekałam na Kochanego zjeżdżającego z Lidla; wypiliśmy rozmawiając i rozglądając się po ludziach. Pogoda piękna (choć z rana niezły ziąb), jasno, na północnym horyzoncie góry drzemiące w technikolorowej mgle.

Wracając do pieczarek, skoro pociachane, cukinia zmiękła, a sos zaczął się redukować, mąż przejął ster trąc cheddar i gotując pastę. Wcięłam się ino na momento, międzynarodowo:

Ach, dokańczaj, ja tylko chciałam rozłożyć makaron, gdyż wiem że to jest an isssue (drzewiej Kochany bywał tak sfrustrowany walaniem się spaghetti po talerzu zbyt horyzontalnie, że kroił makaron nożem); Jakby to zobaczył Włoch, to co by powiedział?
Mamma mia! zgadliśmy oboje.
Hiszpan powiedziałby caramba, stwierdził mąż.
A co z Francuzem? pociągnęłam.
Merde, dokończył Fred ze znawstwem.

W ogródku znajoma czereda szpaków i wróbli (które pojawiają się razem z jednym panem ziębą). Rano na Freda czatowały gawrony. Dopiero dzisiaj zauważyłam jakie one mają śmieszne portki: gdy jest zimno, napuszają im się pióra na nogach i wygląda to jakby na dachu siedzieli poważni panowie w czarnych pludrach.

Zadzwoniłam do mamy, rozmawiałyśmy dłużej, o smutkach (Malinka odmawia jedzenia i picia, chyba już z tego nie wyjdzie) i trochę o nadziejach (Maksiu jednak lepiej, jakoś się turla na swoich krzywych łapkach). Tatko wciął się na chwilę, pokazując ile na paterze jest mandarynek o których prorokuje, że do jutra znikną w maminym brzuchu. 

U Junony byłam dwa razy, grubasinka wyczekuje na mnie siedząc na schodach. Niedawno bez grymaszenia zjadła kawałki ryby z kropelkami lekarstwa i dostała przysmaczek. Tak jak wczoraj, nad naszym osiedlem od strony morza wisi ogromny gwiazdozbiór Oriona. W sumie wiem, że nie nad naszym, że nad światem wisi, dla wszystkich, tylko, że ja to odbieram osobiście. Jak to było? Betelgeza, Meissa, Bellatrix, Alnitak, Alnilam, Mintaka, Saif, Rigel.

5 komentarzy:

  1. U nas ostatnio seriale francuskie wiec duzo jest poutine w rozmowach. Bardzo lubie spaghetti tez robie z pieczarkami, ale nigdy nie dodawalam cukini. No I lubie dlugie kluski.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @artdeco, takie długie kluchy wygodnie się je (nawijam je na widelec jak profi :D), a cukinia z makaronem została mi z czasów, gdy nie jadłam mięsa.

      Usuń
    2. Ha, ja tez prof, tylko z polskim gorzej, nie wiedzialam jak opisac to jedzenie widelcem, nawijanie mi umknelo z obolalego mozgu.

      Usuń
  2. Hmm. Ja przed gotowaniem łamię garście spaghetti na pół.🙂

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Agniecha, czasami używam spaghetti do rosołu, wtedy łamię na mniejsze kawałki, ale do sosu to nie, potem jest kłopot z jedzeniem (krótkie nitki nie będą się nawijały na widelec).

      Usuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.