O trzeciej już ciacham pieczarki i cukinię do sosu na spaghetti. Dzień dobry :) Kochany zawiózł mnie do Jamy i przywiózł do domu. W czasie mojej pracy, gdy ogarniałam papiery i czynnik ludzki, małżonek obalił kawę i wybrał się na zakupy. Wyszłam do Czarnej, kupiłam dwie kawy, poczekałam na Kochanego zjeżdżającego z Lidla; wypiliśmy rozmawiając i rozglądając się po ludziach. Pogoda piękna (choć z rana niezły ziąb), jasno, na północnym horyzoncie góry drzemiące w technikolorowej mgle.
Wracając do pieczarek, skoro pociachane, cukinia zmiękła, a sos zaczął się redukować, mąż przejął ster trąc cheddar i gotując pastę. Wcięłam się ino na momento, międzynarodowo:
— Ach, dokańczaj, ja tylko chciałam rozłożyć makaron, gdyż wiem że to jest an isssue (drzewiej Kochany bywał tak sfrustrowany walaniem się spaghetti po talerzu zbyt horyzontalnie, że kroił makaron nożem); Jakby to zobaczył Włoch, to co by powiedział?
— Mamma mia! zgadliśmy oboje.
— Hiszpan powiedziałby caramba, stwierdził mąż.
— A co z Francuzem? pociągnęłam.
— Merde, dokończył Fred ze znawstwem.
W ogródku znajoma czereda szpaków i wróbli (które pojawiają się razem z jednym panem ziębą). Rano na Freda czatowały gawrony. Dopiero dzisiaj zauważyłam jakie one mają śmieszne portki: gdy jest zimno, napuszają im się pióra na nogach i wygląda to jakby na dachu siedzieli poważni panowie w czarnych pludrach.
Zadzwoniłam do mamy, rozmawiałyśmy dłużej, o smutkach (Malinka odmawia jedzenia i picia, chyba już z tego nie wyjdzie) i trochę o nadziejach (Maksiu jednak lepiej, jakoś się turla na swoich krzywych łapkach). Tatko wciął się na chwilę, pokazując ile na paterze jest mandarynek o których prorokuje, że do jutra znikną w maminym brzuchu.
U Junony byłam dwa razy, grubasinka wyczekuje na mnie siedząc na schodach. Niedawno bez grymaszenia zjadła kawałki ryby z kropelkami lekarstwa i dostała przysmaczek. Tak jak wczoraj, nad naszym osiedlem od strony morza wisi ogromny gwiazdozbiór Oriona. W sumie wiem, że nie nad naszym, że nad światem wisi, dla wszystkich, tylko, że ja to odbieram osobiście. Jak to było? Betelgeza, Meissa, Bellatrix, Alnitak, Alnilam, Mintaka, Saif, Rigel.