Odnotowuję więc o poranku, że pani Stempelek któraś tam, młoda miła dziewczyna z pieprzykiem, ma na imię Lily.
W biurze byłam sama, z wszystkimi papierami odhaczonymi, więc zaczęłam się gnieździć jak kwoczka, a to laminować, a to plakaty i informacje przypinać pinezkami, miejsce swoje znaczyć (zdjęć rodzinnych jeszcze na tablicy nie ma, ale będą, oj, będą, mąż z kotami i bez kotów); zadzwoniłam do tatki, który w kowbojskim kapeluszu załatwiał sprawy i nosił przy sobie telefon, bo wczoraj mu mówiłam, żeby nosił.
Na tyłach biura jest podwórko zamkniętego blokowiska. Tuż po południu, zaparzając którąś z kolei herbatę, obserwuję kobietę z piątką dzieci, najmłodsze może mieć z dwa latka. Afganka? Czarna suknia, ale różowa chusta zasłaniająca twarz (niqab?), chętnie wyszłabym zagadać, jednak kobieta znika, gdy czajnik kończy gotowanie. Rodzina najpewniej zajmuje mieszkanie na pierwszym piętrze, tak wynika z przemieszczania się drobnicy, która regularnie zbiega i wbiega na zewnętrzne, metalowe schody.
Wyszłam z placówki pół godziny po trzeciej, nie doczekawszy się śladu emilkowego zainteresowania, po doczytaniu ostatniej strony książki Zsuzsy Bánk Śmierć przychodzi nawet latem (Czarne, 2023). Za zakrętem wpadłam na naszego Li, któremu głupi brat ogolił głowę na jeża. Zaprosiłam Li na jutro, może tym razem przyjdzie; widać, że chłopak jest kompletnie zagubiony i szuka przyjaznej twarzy. Potem już standardowo, marsz do Freda, miastem, następnie chodnikiem wzdłuż szpalerów budlei (o jakże mi dobrze wpadło do łba, żeby założyć sandałki, lnianą koszulę i fru fru spodnie, gorąc, stopni irlandzkiego Celsjusza pewnie z dwadzieścia czy). Zrobiłam zakupy w Lidlu i poczekałam na Kochanego; wyjechaliśmy do domu tym razem bez zwłoki.
Po obiedzie, zadzwoniłam do mamy, pokazałam rekonwalescentkę ciągle walczącą z wahaniami formy (trochę senny maluszek, brykać zaczyna dopiero teraz, na dodatek po południu żadnych pozakuwetowych siusiek, że znowu dopadają mnie zmartwienia — bo jak to bez siusiek, gdzie są siuśki?). I co się okazuje: u rodziców gdzieś na "gospodarce" okociła się cudza czarna kotka. Trzy maluchy dostały tymczasowo imiona po dziadkach (widać, taka nasza rodzinna tradycja), znajomy weterynarz szuka im dobrych domów.
Może siuśki są już tylko w kuwecie?
OdpowiedzUsuń@Dariusz, chyba tak, ale zmartwienie zawsze jest, bo mała chora, dowody, że sika muszą być (bierze antybiotyki, trzeba obserwować, czy to nie wpływa na nią negatywnie). Zmiany behawioralne u kota, który ma tendencje do znaczenia terenu, nigdy nie są nagłe. Mańka jest lękliwa i siuśki po kątach poprawiają jej nastrój. Dzisiaj już coś znalazłam, nie mogła się powstrzymać ;)
UsuńA nie masz w domu kamerki, żeby zerkać na kociaki kiedy jesteś w pracy? Wiedziałabyś gdzie szukać niespodzianek 😉
OdpowiedzUsuńU mnie dzisiaj znowu ponad 30° będzie.
-Aśka-
@Aśka, nie mam, ale planuję mieć, bo jest to użyteczne narzędzie, szczególnie jeśli chcemy koty zostawiać w domu pod cudzą opieką.
Usuńkamerka to jest świetny pomysł...ale nasz znajomy, gdy zobaczył co robi pies, gdy go nie ma, popłakał sie normalnie...pies zostawał sam jak palec :-(
Usuńkotusie są dwie to sie sobą zajmują i to jest świetne.
Jaka ta twoja książka o śmierci? bardzo dołująca? bo ja nie wiem czy mam jeszcze przestrzeń do takich pozycji. czytam te rzeczy Sulej osobiste a następnie czekaja historie osobiste, tej samej autorki i jeszcze Zmierzch demokracji. Applebaum.
@Teatralna, cel podwójnej adopcji był właśnie taki, żeby nie było im smutno. Chociaż teraz dowiadujemy się, że calico mają w Irlandii opinię zazdrosnych i zaborczych (podobno częściej są jedynymi kotami w domu). Za późno :D
UsuńBardziej odbieram tego typu opowieści intelektualnie, niż tylko na poziomie emocji, więc mnie nie tyle ta historia dołuje, co uwrażliwia. Ale każdy pod tym względem jest inny, więc nie umiem odpowiedzieć na Twoje pytanie (na pewno zaczęłam myśleć o utracie najbliższych oraz o własnej starości).
W dalszym ciągu myślę o Mleczakach, trzymając za nie wszystkie kciuki, jakie mam.
OdpowiedzUsuń@FrauBe, bardzo dziękuję. Trzymanie kciuków najwyraźniej pomaga ;)
Usuń