… rozpoczęta kolejnym stłuczonym kubkiem, znowu myszy, kubek z kotami, odpadł tylko kawałek ucha, ale właśnie ten kawałek, który czynił go poręcznym.
Dzień zupełnie senny, pod znakiem słuchanki, genealogii, a po powrocie Kochanego do domu, także pod hasłem robótki na drutach. Gdzieś w trakcie rozmawiałam prawie godzinę z mamą, na jej kolanach wylegiwał się chory Bronuś. Myśli zachwaszczają się mi pracą, daję temu odpór z połowicznym sukcesem.
Szkoda kubka, zwłaszcza że z kotami.
OdpowiedzUsuń@Dariuszu, zawsze szkoda kubka, potem długo zalegają nam takie kaleki po kątach, bo waham się rozstać z nimi na zawsze.
UsuńMoje kotki nie chromolą się w tańcu, jak tłuc kubki, to od razu trzy! Jak talerze - to też trzy naraz!
OdpowiedzUsuń@FrauBe, na usprawiedliwienie Mani dodam, że pod łapą był tylko jeden ;) W domu rodziców sławetny Wojtuś zamiótł kiedyś ogonem cały stojak z ceramicznymi kubkami, stłukła się większość. Piękny kot :D
Usuń