Aaaaa, od rana bolą mnie dłonie, szczególnie stawy w prawej ręce spuchły. Zamieniam się w starą babę dręczoną artretyzmem. Pogoda constants, więc pewnie chodzi o czarne worki, które jak co czwartek rano niosłam do najbliższej śmieciary ustawianej za winklem. Worków liczba nadprogramowa, do tego cięższe niż zwykle, a kontenery wysokie. Po raz kolejny potwierdza się, że nie jestem stworzona do pracy fizycznej, tylko do spraw wyższej wagi, jak spryskiwanie się perfumą i picie kawy w cienkich filiżankach.
Do pełni szczęścia dochodzi chwilowy ból głowy, inny niż zatokowy, ten jest z tyłu, tu i tam, bez sensu, nie wiadomo czym spowodowany.
Po pracy byliśmy z Kochanym w Tesco i na kawie. Obydwie czynności miłe, bo jestem z mężem i szwendamy się (do torby wpadają ulubione jogurty kokosowe, a w kawiarni jak zwykle wydłubuję z kanapki chorizo i podsuwam je Kochanemu do konsumpcji, typowe).
Skończyłam czytać w ebooku Dependency Ditlevsen. Ciekawa, odrażająca; dzielę się wiedzą z mężem, rozmawiamy o pustce.
Eleganckie i delikatne damy, nie chadzają z workami do śmieciary. A jeśli już, to ciepło odziane! Zdrówka!😘
OdpowiedzUsuń@maskakropka2, gdy muszą, chadzają ;) Odziane, oczywista.
UsuńU mnie też się pogoda ustabilizowała - od kilkunastu tygodni pada (kropi, siąpi, leje naprzemiennie) codziennie 🤦♀️ Już mi ta woda bokiem wychodzi, w przenośni i dosłownie, bo wlazł mi jakiś nerwoból w plecy i mogę jedynie lewoskręt jako tako wykonywać. Masakra jakaś 😖
OdpowiedzUsuń@Aśka, u mnie sztywność ma oczywiste źródło: od kilku miesięcy nie ćwiczę, spróbuję to dzisiaj przełamać. Ręce zaś od tych worków mnie rwały, dzisiaj już lepiej.
UsuńTeż nie przepadam za chorizo, ale jogurty kokosowe jadłbym (oby bez dodanego cukru były) 😀 Przyjemnej soboty!
OdpowiedzUsuń@Tomku, nie będę sprawdzała, żeby nie psuć sobie nastroju, ale jestem prawie pewna, że jogurty zawierają cukier dodany. Chorizo jest ciut za ostre. Więc chociaż kupuję flatbread z chorizo, bo lubię delikatne szczypanie, samego chorizo nie jem, wolę jego powidoki ;)
UsuńWzajemnie :)
Współczuję Ci tych dłoni, spodziewam się kiedyś reumatyzmu, bo i babcia, i tato mieli.
OdpowiedzUsuń@FrauBe, u nas klimat sprzyja. Poza tym pewnie geny, bo moja mama też ma artretyczne dłonie. Pogarsza się po przeciążeniu. Wniosek: powinnam mieć służbę ;)
UsuńNo tak, klimat sprzyja. A co do służby, jestem jak najbardziej ZA! Moje babcie miały i kucharki, i służbę, i nianie, a ja jestem ofiarą rewolucji 🙁
Usuń@FrauBe, u mnie odwrotnie, przodkowie co najwyżej panom głowy ścinali, nierobom ;) Tym bardziej jest niezrozumiałą moja wrodzona ciągota do nicnierobienia.
Usuń