Chyba, że jako wydarzenie policzyć poranne moczenie stóp w miednicy. Przy stole w kuchni. Rysiowi aż wypadło z pyszczka jedzonko. Sprawy się toczą, poranne słońce zamienia się w deszcz, czytam, rozmawiam przez telefon z Fredem, wieczorem odsmażam kartofle, jem ciastki, piję gorzką herbatę. Włosy mam związane w kucyk.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.