Strony

poniedziałek, 2 marca 2020

76. Drugi marca.


A tak sobie tutaj śpię i jestem śliczny (zdjęcie wysłałam Kaś Matce Kotom). W tle drugi krążek z albumu Family In Their Own Time (2005). Już mieliśmy zaklepany wieczorny wyjazd do Ka&Jot oraz kino na 20:30 (leci oscarowy Pasożyt), ale Ka zadzwonił, że ma gorączkę. Z brzuszkami pełnymi po obiedzie teraz musimy wymodzić, co tu dalej robić, skoro już jesteśmy najedzeni. Fred wymyślił prasowanie.
___
edit 22:03
—Mam ładną żonę ...
— Kot też Ci się udał :D

Zanim wyjechaliśmy w kierunku kawy, mąż tłumaczył mi głębię tekstu Apteki: Byłeś wczoraj, byłeś dzisiaj / Mówią Też o Tobie Kasztan / Kasztan Kasztan Kasztan. Uroiło mi się, że italskie miejsce, które spodobało się nam jakiś czas temu, jest otwarte do późna, a tu zonk. Pojechaliśmy do miasta w rytmie albumu Rust In Peace Megadeth (1990). Darmowy parking wygląda inaczej — gdy chodziłam do pracy, po drugiej stronie ulicy był zielony gąszcz, taki małpi gaj. Kilka dni temu odkryłam, że działka jest sprzątana. Drzewa zniknęły, to samo czeka zapewne resztki fabrycznych zabudowań, które do niedawna stały w zieleni jak majańskie świątynie. Po sprawdzeniu, że Canale faktycznie po szóstej się zamyka, znaleźliśmy przystanek we włoskie pizzerii po drugiej stronie rzeki. Całkiem miło, choć nie tak smacznie, jak antycypowaliśmy, najlepszy był chyba deser i bardzo miła obsługa ...


Na zewnątrz ziąb. Ponieważ Fred czuł niedosyt chodzenia z żoną, zajechaliśmy do Tesco. Bez planu kupiliśmy na dvd pierwszy sezon Detektywa (2014) z Harrelsonem, bo poczuliśmy ciepło na sercu, że są napisy po polsku. Droga powrotna odbyła się z Faith No More Angel Dust (1992). Otwarte okno się sprawdza — Rysio wyszedł razem z nami, gdy wyjeżdżaliśmy, ale czekał w środku, gdy około dziewiątej wieczorem wracamy do domu. Fajna jest też Karolina Cicha, Do ludożerców (2010) ... więc słuchamy płyty dwa razy. Teraz  sobie przypomniałam, że dzień zaczął mi się od tego, że przez okno w sypialni fotografowałam gołębia grzywacza "pasącego" się na trawniku. A jeszcze wcześniej śnił mi się Wu. Szedł obok i uśmiechał się. Trochę to był Wu z brodą, a trochę Jakub Lejbowicz.

2 komentarze:

  1. Miła obsługa to ważna sprawa, można stwierdzić że podstawowa. Jak nie jest miły personel to i człowiek niechętnie wraca. Miłego tygodnia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. Dziewczyna zrobiła nam kawę, której nie było w karcie, starała się jak mogła :)

      Usuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.