Ludzie różnie sobie radzą ze stresem, jedni łańcuszki rozsyłają, których z zasady nie czytam, nie oglądam i nie słucham, inni, tacy jak my, idą do kawiarni:
Zapomniałam wcześniej napisać, że po krótkiej przechadzce po polskim sklepie, na pożegnanie z Drołdą, zaszliśmy do naszego ulubionego miejsca, Stockwell Artisan Foods. Gwen akurat wychodziła z kubkiem kawy w dłoni (wpadliśmy dobrze po piętnastej), ale była Fiona, która zrobiła nam po kaffce i przyniosła to, co zwykle zamawiamy, falafel i ciasto marchewkowe. Lubię Fionę, jest jak dobrotliwa ciocia z angielskiej bajki dla dzieci, takiej z myszkami lub króliczkami. Kaffki były w bożonarodzeniowych kubkach, tym razem stolik w kąciku, prawie pusto, tylko dwie żywo dyskutujące panie przy oknie. Wyszliśmy tuż przed zamknięciem.
___
22:19 To dobry album na życie w czasach zarazy — The Doors (1967).
___
23:11 Kotlety skwierczą sobie na patelni, Fred cierpliwie czeka, żeby je przewrócić z plecków na brzuszki. W tle album Strange Days The Doors" (1967).

Ostatnie chwile normalności.
OdpowiedzUsuńCzy ja wiem ... ostatnio nasze życie jest bardzo statyczne. Nie pracujemy regularnie, dużo siedzimy w domu i gadamy, teraz będzie podobnie, tylko więcej osób będzie robiło to, co my :)
UsuńSiedzę w domku, bo poddałam się panice. Trudno nie wierzyć w nic!
OdpowiedzUsuńPiszesz Sagulo, że często tak spędzasz czas, więc mam nadzieję, że to nie będzie dla Ciebie bardzo uciążliwe.
Usuńniedlugo pewnie wszystko obowiazkowo bedzie zamkniete
OdpowiedzUsuńwczoraj u mnie w miescie odwolano wszystkie zajecia na silowni
kluby, restauracje, bary, kina, itd pozamykane
Czytałam, mają być otwarte tylko najważniejsze miejsca, jak spożywcze i banki. To od razu nie wpłynie na zachorowalność, ale może spowolni epidemię.
Usuń