Błękitna strzała, samochód taty, którym jechaliśmy w naszą podróż poślubną, chyba powoli dokonuje swojego żywota — poszło mu sprzęgło i mama rozgląda się za nowym autkiem, tyle dowiedziałam się podczas popołudniowego chit-chatu.
Pomimo pogody identycznej z wczorajszą nie wybrałam się na spacer. Na kostce wyskoczyła mi bolesna gula, coś jak ganglion. But z nieznanych powodów od początku uraża mnie w tym miejscu, może mam jedną nóżkę bardziej. Zamierzam to zagadać, rozmasować i przeczekać, zakładając w międzyczasie buty z wyższą cholewką. Z rozmowy o roku lemowskim wyniknęło, że po obiedzie (łosoś z masłem ziołowym) obejrzeliśmy Przekładaniec z Kobielą (1968), film niekoniecznie wart wspomnienia sam w sobie, a zapisuję go ze względu na urodę Zelnika epicko-semicką. Był pan Zelnik pięknym Żydem. Tak w ogóle piątek był dniem przegadanym i trochę masowanym, ale nie w sensie zdrowotnym, tylko kremowo-seksowym, bo od gorących pryszniców bardzo schnę. Fred rozgrzewa krem w dłoniach. A potem jest lepiej.
Trumpowi ze szczerego serca życzę impeachmentu.
W przypadku Jerzego Zelnika Pan Bóg okazał się bardzo sprawiedliwy, obdarzając aktora jedynie urodą.
OdpowiedzUsuńŚliczny był ;), a jeśli chodzi o całokształt, wiem, że jest teraz supporterem partii rządzącej, ale z jakichś powodów niewiele jego wypowiedzi w tym temacie na trwałe zapadło mi w pamięć.
Usuń