Strony

piątek, 15 stycznia 2021

395. O kotach.

Niuniaczek miał dzisiaj operację oczka i po południu wrócił do domu bardzo zagniewany, że musi nosić kołnierz. Zabieg kosztował moich rodziców dziewięć stów, jakby i bez tego Niuniaczek nie był najdroższym kotem w gminie. Przy okazji rozmowy z mamą na ten temat wyszło też, że tydzień temu Mruczysław miał tajemniczy wypadek na jednej ze swoich zbrodniczych wypraw i potłuczony powoli zbiera się do chodzenia — tata zamyka go w garażu, żeby kot w spokoju doszedł do siebie. Tak to jest z kotami. Wracając na nasze podwórko, Ryszard po śniadaniu wybył na spacer i zniknął, początkowo nie było powodu do niepokoju — pogoda była znośna, całkiem spacerowa. Ale jest coś takiego, jak pora lunchu, odstępstwa od niej są podejrzane z definicji. Włączyło mi się martwienie i trzyma. Wieczorem wiatr zaczął się wzmagać i w końcu z południa nadszedł, zapewne krótki, ale jednak sztorm. Za oknem zacina deszcz, kota nie ma, jest wpół do jedenastej.

2 komentarze:

  1. Koty mają swoje kocie sprawy. Nie zawsze trzymają się domu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, w tym przypadku Rysio chyba dał się gdzieś zamknąć i dużo nerwów kosztowała go ta przygoda, bo większość dnia śpi.

      Usuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.