Strony

sobota, 30 stycznia 2021

410. Pod wpływem Justine.

Obudził mnie silny wiatr, który uderzał bezpośrednio w nasze drzwi frontowe. Z zachodu nadszedł sztorm Justine — upiecze się nam, najbardziej i tak oberwie Kerry i Cork. Fred w Maynooth, ja dzień spędziłam na drobnicy, czytaniu, oglądaniu Poirota (przy śniadaniu Pudełko czekoladek, wieczorem Lustro nieboszczyka), robieniu sałatki jarzynowej, oglądaniu Gosi ze Szkocji, która teraz jest ze Szczecina, i na językach. Kochany wrócił dopiero po siódmej wieczorem, jest zmęczony, ale jeszcze chwila nawijki o wydarzeniach dnia po późnym obiedzie.

2 komentarze:

  1. Z początkiem tygodnia zabrałem się za tomik poezji Arno Holza (niemiecki poeta i chyba najbardziej znany kętrzynianin) ale wstęp krytycznoliteracki tak mnie zmęczył (czytałem i nie rozumiałem, co czytam), że od poniedziałku unikałem jakiejkolwiek lektury.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie się zdarzają takie przestoje, gdy znudzi mnie zbytnio lektura. Teraz znów zbieram się od kilku dni do Biblii. Bleh.

      Usuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.