Strony

wtorek, 26 stycznia 2021

406. Mroźne tchnienie stycznia.*

Rozmowa kwalifikująca do programu się odbyła, kandydatów oczywiście mnóstwo, Katrina i Bridżet były bardzo miłe, jak to w Irlandii. 

Rozmawiałam z tatą i babcią, kot Mruczysław znowu ma kłopoty, ma gulę pod szyją po utarczce z nieznanym przeciwnikiem. Mruczysława kojarzę coraz bardziej jako kociego Krisa, zawsze wybiera konfrontację zamiast zawarcia pokoju

Myran tycker om spindeln — to jest zdanie po szwedzku, które z pewnością mi się nie przyda. Dzień w którym Fred pichci coś w kuchni, kot cicho nam towarzyszy, przez dom szparami w oknach przechodzi chłód, ale to nic, bo jesteśmy razem, więc jest ciepło. Tak więc uczę się na duolingo, w głośnikach David Bowie ze swoim albumem live, Fred robi kotlety mielone na obiad dla nas przed planowanym wyjazdem z grupą wsparcia do Aś. W czasie obiadu gra Peter Hammill, w drodze do mojego ulubionego miasta chmura na drodze i Van Der Graaf Generator H to He. Who Am the Only One (1970), wracamy natomiast z panem Piotrem Bukartykiem.

U Aś czekały wielkie zasoby herbaty i Polaków rozmowy przy nierozebranej choince.



Wróciliśmy do domu po jedenastej wieczorem. Kot zamiast w domu siedział na zewnątrz, na parapecie, i czekał. Jeszcze po kotleciku.

* tytuł autorstwa Freda.

2 komentarze:

  1. Choinka, jeśli się za mocno nie sypie, może spokojnie stać do końca stycznia. Swoją planuję rozebrać dopiero w tym tygodniu, jutro albo dopiero w sobotę może.

    OdpowiedzUsuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.