Strony

sobota, 6 marca 2021

445. Radość z muszelek i wizyta ducha.

Sobota senna i spokojna, nieco jaśniejsza niż poprzednie dni. Po długiej rozmowie z rodzicami i babcią (szło o sprawy różne, sytuację w Polsce, szelki Freda i motywację do szczepień) podjechaliśmy z mężem na długą plażę. Chłodno, kurtka założona na kurtkę powróciła do łask.


Po obiedzie (makaron z pesto) w końcu przeniosłam z telefonu ogrom zdjęć zrobionych w ostatnim czasie, gdyż małżonek kupił był stosowny kabelek. Siedzę więc przy laptopie, zrzucam zdjęcia i słyszę kota, który spaceruje po kuchni, pciup pciup pciup, tymi swoim miękkimi łapulkami. Kot obszedł moje krzesło, wskoczył na tapczan i dopiero wtedy na niego spojrzałam. I się okazuje, że zniknęły mu wszystkie rude ciapki. Bo to nie Rysio. Późniejsze zdjęcie:

Rysio obudził się w sypialni, przetarł oczy i udał się za niespodziewanym gościem, który onieśmielony naszą nagłą atencją wyszedł przez okno. Od Anne dowiedziałam się, że biały duch ma na imie Bán, jest kotem jej fryzjerki, i podobno wczoraj bawił się z Rysiem (tak mówiła Katlin). Czyli wpadł na chatę do kumpla, spytać how's he doing. Fred wszystko to zrelacjonował Usz, gdy po niespodziewanej wizycie z godzinę gawędził z siostrą. Potem Kochany nagotował nam białej kiełbasy na kolację, następnie ja pod prysznic i byłam ready, żeby obejrzeć z mężem film polecony przez Usz — Nowy początek (2016). W porządku, najbardziej podobała się mi intelektualna marność bohatera kolektywnego wobec potęgi nauki. Niby wiadomo, i co z tego wynika?

4 komentarze:

  1. A już myślałem, że będą dwa koty w gospodarstwie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Przyjaciel Rysia bardzo sympatyczny.
    A zbieranie takich muszelek to czysta przyjemność! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Śliczny był. Białe koty nie są takie częste, a nasza sąsiadka, Anne, ma dwa takie duchy, początkowo więc sądziłam, że to jej dziecko.

      Usuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.