Strony

wtorek, 6 lipca 2021

567. Plany na ...

Fred już w kuchni robił sałatkę, gdy wstałam. Czyli na śniadanie był obiad, mąż skoczył do rybnego po świeże krewetki i o dziesiątej była uczta po której Fred pojechał w stronę Moiry, a ja poszłam nad morze z zamiarem napicia się kawy w kawiarence. Najpierw na pierwszym skrzyżowaniu natknęłam się na Pączka, który chciał mi towarzyszyć, więc trzeba było zrobić rundkę po dzielnicy zakończoną konsumpcją pasztecika w domu (konsumpcją dokonaną przez Pączka, ja tylko otworzyłam puszkę). W tym czasie wymknęłam się na drugą turę i dopiero przy plaży przypomniało mi się że przecież nie mam maseczki i z czym do ludzi. Kawa "na wiesce" innym razem. Cały czas goniły mnie zagęszczające się chmury ⛈, w końcu po południu spadł deszcz.

Przy domowej kawie obejrzałam odcinek Midsomer Murders, w ciągu dnia kolejny (ostatni z czwartego sezonu). Prasowanie, języki, wymiana tuszu w drukarce, drukowanie, powrót męża, szukanie z mapą miejsc w Doolin, bo się nam klaruje na jutro krótka przygoda. I o tym ostatnim myślę leżąc w łóżku.

4 komentarze:

  1. Ja bym tak chyba nie mógł po dwa odcinki MM - jeden odcinek, jedna sprawa na jeden dzień i wystarczy.

    U was nadal tak pilnują noszenia maseczek w miejscach zamkniętych?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oglądam, gdy się nudzę :D
      Nie wiem, czy pilnują. Zakładam, ponieważ widzę taki napis na drzwiach, poza tym i bez napisu jestem przyzwyczajona.

      Usuń
  2. Zjadłaś obiad na śniadanie, a ja nadal nie ugotowałem ziemniaków do chłodnika. Chociaż już dobrze po 19.

    OdpowiedzUsuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.