W robocie papierologia. Ech, fajna ze mnie dziewczyna jest na całe szczęście, inaczej 15 razy rzuciłabym w Luizę kulkami papieru. Po powrocie do domu robimy obiadek, potem wymieniamy się z Kochanym cebulowymi pocałunkami i ze wzruszeniem oglądamy Historię kina w Popielawach (1998). Fred przygotowuje się do siedmiodniowego tygodnia pracy, który odpala mu jutro. Przy smażeniu krewetek na minikolację okazuje się, że psuje się wyciąg kuchenny. Kris zamontował go ekspresowo lata temu i zostawił Fredowi materiały, żeby Kochany sam go sobie obudował. Materiały gdzieś leżą, wyciąg się psuje, Kris nadal nie żyje.
Na dobranoc nucę My Lovely Horse.
Ja ostatnio nuciłem "Franiu, ty moje słonko" (ale bez refrenu).
OdpowiedzUsuńNie znam, czy to jest o koniu? 😀
Usuńhttps://www.youtube.com/watch?v=RSfk-uUofXw
UsuńJest też starsza wersja "Manio, ty moje słonko" śpiewana przez Kraftównę w KSP Wieczór XII - Nieznani Sprawcy
Piękne, kiedyś, gdzieś słyszałam 😊
Usuń