Ptasie mleczko w polewie karmelowej przed śniadaniem. Rozmawiamy o teorii ucieleśniania emocji w nawiązaniu do muzyki i książek. Potem idziemy na spacer, najpierw z kotem po osiedlu, potem na Głowę:
Fred nie czuje się najlepiej, pobolewają go różne ważne części. Po powrocie odgrzewam żurek, siedzimy w ogrodzie przy yerbie/herbacie, Kochany umawia się z przyjacielem na góry (jakieś, gdy będę poza domem).
Szpak Protestujący (kot podchodzi do szpaczej miseczki i wyjada swoją własną karmę, której nie chciał jeść, gdy była w misce kociej):
Lubomski Conte'm (1997). W zasadzie miała być dalsza część obiadu, ale zamiast tego znużona zasnęłam przy boku Freda. Za dużo ciastek (pokarało mnie bólem brzucha), oglądam filmik Gosi na pocieszkę, a mąż planuje sierpniowy wylot do Polski. Lubomskiego Ambiwalencja (2008). Wu ma przez telefon głos pogodny, jednak dalej nie wiadomo, co on w zasadzie robi ze swoim życiem, gdy nie pracuje. Ból minął.
U nas widziałem ptasie mleczko chyba tylko w czekoladowej polewie.
OdpowiedzUsuńSama nie wiem, kiedy jadłam wersję z karmelem po raz pierwszy, ale to zdecydowany hit 😁
Usuń