___
edit 17:00 Po uratowaniu jaszczurki, która dzielnie walczyła z Mruczysławem i leżakowaniu w ogrodzie pod parasolem pojechałam do Wro odebrać legitymację. Wszystko przebiegło bardzo sprawnie, mam plastikowe ID, które będę mogła jutro użyć. Przy okazji pokazałam mamie uczelnię, potem pojechaliśmy na drugi koniec Wrocławia zjeść gyrosa w Koronie. Refleksję mam taką, że ludzie w usługach są milsi niż kiedyś, widać zmianę pokoleniową. W domu zwierzaki szukają schronienia przed upałem, Rózia nadal mnie unika i pewnie nie starczy jej czasu, żeby przywyknąć do nowej sytuacji. Pyszne ciasta babkowe, herbaty, program o rolnikach szukających żony i jakieś amerykańskie głupoty. Czekamy na odcinek Columbo.
___
edit 21:30 Rodzice poświęcili sporo popołudnia na ratowanie świata, dzisiaj w postaci sikorki, która jako jedyna nie wyleciała z gniazda. Bywają takie sytuacje, raczej przegrane. Grab został zaatakowany przez jakiegoś szkodnika. Gosi słabuje wzrok, (początkowo mnie nie poznała), zresztą babci wzrok też poleciał, chociaż jej to już wcześniej. Dobrze, że Maciej daje radę, brzuch zarasta mu na nowo futerkiem, Niunia też w dobrej formie przychodzi na niunianie.
Na Mazury upał jeszcze nie dotarł. Może jutro.
OdpowiedzUsuńI jak? :)
UsuńTylko 26 stopni, da się wytrzymać :)
UsuńA u mnie lipy jeszcze nie zdążyły zakwitnąć. Zauważyłem na spacerze, a później specjalnie zwracałem uwagę.
UsuńI pięknie! Ukłony i uściski dla Rodziców, którzy ratują świat. Przypominają mi moich.
OdpowiedzUsuń