Strony

poniedziałek, 1 kwietnia 2024

1567. Śmigus.

Sen raczej kiepski, najpierw nie mogłam zasnąć, potem mama obudziła mnie o czwartej rano na śmigusa (pewnie sama też nie mogła spać).

Po śniadaniu poszłyśmy z mamą na cmentarz (i tu widok dziwny: pod płotem cmentarza siedział w kucki jakiś gość, ewidentnie imigrant z Azji, który oglądał coś w telefonie). Nadal ciepło, ale nad lasem powoli zbierały się deszczowe chmury. Po powrocie załapałyśmy się na oglądanie drugiej części Emmy (1996) McGratha. Nareszcie pogłaskałam Rózię. Obiad. Poszłyśmy z mamą do drugiej rzeczki. Z tatką i Maciejem siedzieliśmy w ogrodzie (obserwowały nas dwie sroki); głaskałam Gosię. Poszłam na górę (do babci Mani) odwiedzić Stefana (zieleni się, nic mu nie dolega). Genealogia. Kolacja. Za oknem deszcz. Mama wcześniej kładzie się do łóżka. Wyłączam tv, więc słyszę jak tatko czyta jej z internetu nowiny pogodowe.




reministencje dziadkowej krajzegi

6 komentarzy:

  1. Dobry sen to podstawa. Problem z zaśnięciem potrafi być uciążliwy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @czerwonafiliżanko, czasami się nie da, ale też nie mam zamiaru robić z tego zagadnienia na urlopie :)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. @FrauBe, ale to chyba dopiero wieczorem?

      Usuń
    2. Nie, lało od samiusieńkiego ranka.

      Usuń
    3. @FrauBe, czyli niefajnie. U nas poczekało, aż wylecę, a potem w Irlandii już standardowo ;D

      Usuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.