Strony

sobota, 7 grudnia 2024

1817. Z filmowego rozrzewnienia ...

... poszliśmy spać dopiero dzisiaj, po pierwszej w nocy. W zasadzie leżałam już w łóżku jakiś czas i nasłuchiwałam spokojnie plumkającego deszczu zastanawiając się, kiedy przyjdzie Darragh. Czwarty sztorm sezonu zjawił się około 1:20. W ciągu minuty za oknem zerwał się okrutny wiatr, spojrzałam na zegarek, Fred wyszedł spod kołdry i zamknął okna. Rano strat niewiele, powywracane śmietniki (wiatr od północnego-zachodu), ale pomysł Ka na sobotni spacer wybrzeżem nie nadawał się do użytku (w południe wiatr przetaczał się tam nadal z prędkością ponad 55 km/h).

Gdzieś w trakcie dnia rozmawialiśmy chwilę z Ka podrzucając mu informację, że idziemy w El Paso do kina (przez internet kupiłam dwa bilety na Small Things Like These w Omniplexie). Małżonek wyszorował do czysta łazienkę. W porze obiadowej na stół wjechały pieczone bakłażany. Przed wieczornym seansem kinowym zajrzeliśmy jeszcze na chwilę do przyjaciół, na herbatę i skubanie cheddara. 

Film mnie zaskoczył, po obejrzeniu zwiastuna spodziewałam się czegoś z natury bardziej amerykańskiego, byliśmy tymczasem na kinie europejskim. 

4 komentarze:

  1. Takie spokojne, przewidywalne życie. Zazdrościć? Jednak nie. Chyba mimo wszystko więcej stresów miałabym tam niż tutaj, pomijając mądrość życiową, że starych drzew się nie przesadza…
    Pozdrawiam Was oboje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @BBM, nigdy nic nie jest do końca przewidywalne. Ale dobrze jest dla głowy, gdy można liczyć na jakieś stałe elementy dnia, np. bezstresowe śniadanie, albo zgodność z domownikami w kwestiach najważniejszych :)

      Jedna z blogerek, annabelle, wyjechała na stałe do Berlina po siedemdziesiątce (z tego, co wiem). To akurat zależy głównie od naszych decyzji i potrzeb :)

      Pozdrowienia poranne :)

      Usuń
  2. Marzy mi się spacer brzegiem morza przy silnym wietrze. Filmu nie znam i nie bylismy w piątek w kinie, bo grają sam szajs w stylu Listów do M. sto pięćdziesiąt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @JoAnno, zimą w Irlandii z tej okazji temperatura tak się obniża, że spacer robi się mało romantyczny :)

      Usuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.