W nocy jakiś ciężki koszmar.
Do sobotniego popołudnia w domu.
Duchy w Wenecji (2023), czyli Poirot z Branaghiem, takie sobie, w sam raz na prasowanie w środku dnia. W międzyczasie zadzwonił do nas Ka z zaproszeniem-przypomnieniem, czy nie wpadlibyśmy na wieczór. A wpadlibyśmy, owszem. Kochany zrobił obiad, ja zrobiłam się na boginię (tzn. włosy suszyłam trzy godziny czytając przy tym książkę); rozmowa z mamą.
Wieczór z Ka, ploteczki, potem oglądamy na Netflixie Emilię Pérez (2024); film dziwny, ale ciekawy. Wróciliśmy około północy. Już trzydziesty marca i zmiana czasu na letni.
Może kiedyś było uzasadnienie zmiany czasu, teraz mam wrażenie, że więcej jest minusów niż plusów.
OdpowiedzUsuń@BBM, w sumie nie mam opinii, bo nie mam wiedzy na temat konsekwencji. Ale gdybym podróżowała tego właśnie dnia, pewnie byłoby to jakąś niedogodnością.
UsuńTak. I znowu mi zajumali moją godzinę snu!
OdpowiedzUsuń@FrauBe, czyli dzisiaj będziesz musiała pójść spać wcześniej, żeby to wyrównać :)
UsuńU nas od początku marca. Kongres od lat chce to znieść, ale zawsze są ważniejsze ustawy np jak dać więcej pieniędzy korporacjom.
OdpowiedzUsuń@artdeco, a no tak, w Kanadzie jest podobnie, pamiętam, że mnie to kiedyś zastanawiało :)
Usuń