Strony

sobota, 5 lipca 2025

2027. Piętnasty dzień lata.

Przy bardzo późnym śniadaniu (wykaraskałam się z łoża po dziewiątej, mąż obudzony, Mleczaki nakarmione, rzeczy ogarnięte; na talerzach dzikie robale z Atlantyku, guacamole, jaje i dodatki) zdaliśmy sobie sprawę, że mamy w głowach ten sam soundtrack, On Raglan Road. Po śniadaniu siedzimy w łóżeczku i słuchamy jeszcze raz, a nawet dwa. Jakie dobre! Wersja Marka Knopflera też ok :)
___
edit 15:30 zawsze były ważniejsze książki przed Śmiercią w Breslau Krajewskiego, odkładałam, odkładałam i wygląda na to, że z powodów obiektywnych prędko jej nie przeczytam. Otóż, wzięło mnie na deep cleaning Kuchniosalonu i po przesunięciu tapczanu oczom moim ukazał się obraz pobojowiska. Książki zrzucone z głośnika, na którym stały, i kocie siki; najbardziej oberwało się Krajewskiemu. Domyślamy się, że to Mania, która jest bardzo lękowa i nawet podczas sprzątania, gdy Mleczaki były pod Fredową opieką w sypialni, była bardzo nieszczęśliwa i chowała się w najgłębszą dziurę. Yhhh, Krajewski śmierdzi teraz w szopce. Szukam informacji, jak wywabić smród kocich sików z książek :D
___
edit 21:15 sobota z dzieckami była letko wyczerpująca emocjonalnie. Pojechaliśmy z Kochanym do miasta po nowy żwirek i inne przydasie, a że zrobiliśmy to na pustym żołądku, następnym przystankiem było Borzalino. 

Po obiedzie skręciliśmy jeszcze do Tesco (ocet) i do domu. Po powrocie skontaktowałam się z Lusiem, rozmawiałyśmy prawie godzinę; przyjaciółka pakuje się na wyjazd, ale miałyśmy czas uaktualnić różne sytuacje (starałam się tonować złośliwość, gdy była mowa o sprzątaniu w kościele; przyjaciółka ma przy ustach dwie pionowe bruzdy, głębsze niż ostatnio; czy to tylko zmęczenie? Wiem, że Luś gimnastykuje sobie twarz, ale chyba nie o taki efekt chodziło. Cóż, obie się starzejemy).

14 komentarzy:

  1. Oj... powiało grozą. Czym są "dzikie robale z Atlantyku"?

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubie zagladac tu do Ciebie 🙂 Przyznam szczerze, ze troche mnie dziwila na poczatku ta drobiazgowosc w opisywaniu wszystkiego co sie danego dnia zdarzylo, ale podoba mi sie jezyk jakim to opisujesz 🙂

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Aśka, zdecydowanie nie opisuję wszystkiego, blog, chociaż wydaje się drobiazgowy, pomija fakty, które za bardzo wchodziłyby w prywatność innych osób. Dziękuję :)

      Usuń
  3. sików rejczel nie wywabisz ...ale, że to maluchy to samo wywietrzeje. mam nadzieje. małe zwierzatka sa cudowne ale straty być muszom kochana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Teatralna, powinnam była wcześniej zajrzeć, bo się pewnie sprawa nawarstwiała, więc samam se winna :E (nie lubię sprzątać, a teraz będę robiła leguralne inspekcje oj ma gad!). Koty moich rodziców na ten przykład nie mają aż takich lęków, ale Maniusia z patologii i się jej traumy uzbierały.

      Usuń
  4. Prawdopodobnie niepotrzebnie się wymądrzam, bo kociaki macie już jakiś czas. Mnie pani weterynarz podpowiedziała, żeby uczyć maluszka korzystania z kuwety, rysując palcem po żwirku. Faktycznie, nie nasikał gdzie indziej ani razu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @BBM, nie wymądrzasz się, dzielisz się doświadczeniem. Mleczaki od początku ładnie korzystają z kuwety. Sikanie występuje poza normalnym planem korzystania z toalety i ma zapewne inny powód (pluję sobie w brodę, że nie zapamiętałam jaka była pierwsza sytuacja, gdy to zauważyłam). Oczywiście, spytamy się weta przy najbliższej okazji, ale na tę chwilę wydaje się, że to objaw stresu. Mania jest zdecydowanie nadaktywna i bardzo lękowo reaguje na wszelkie zmiany.

      Usuń
    2. Wiem, że koty w ten sposób znaczą swój teren. Czy tylko samce, nie wiem. Ja Bąbla wykastrowałam najszybciej, jak się dało.

      Usuń
    3. @BBM, tak, koty albo są chore i sikanie do kuwety nie jest chwilowo możliwe, albo znaczą teren. Czasami to znaczenie ma związek z innymi kotami, czasami z tym, że kot jest zestresowany. Mania jest kotem bardzo wrażliwym od samego początku, więc jej sikanie nie zaskoczyło mnie aż tak bardzo.

      Usuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.