Przy bardzo późnym śniadaniu (wykaraskałam się z łoża po dziewiątej, mąż obudzony, Mleczaki nakarmione, rzeczy ogarnięte; na talerzach dzikie robale z Atlantyku, guacamole, jaje i dodatki) zdaliśmy sobie sprawę, że mamy w głowach ten sam soundtrack, On Raglan Road. Po śniadaniu siedzimy w łóżeczku i słuchamy jeszcze raz, a nawet dwa. Jakie dobre! Wersja Marka Knopflera też ok :)
___
edit 15:30 zawsze były ważniejsze książki przed Śmiercią w Breslau Krajewskiego, odkładałam, odkładałam i wygląda na to, że z powodów obiektywnych prędko jej nie przeczytam. Otóż, wzięło mnie na deep cleaning Kuchniosalonu i po przesunięciu tapczanu oczom moim ukazał się obraz pobojowiska. Książki zrzucone z głośnika, na którym stały, i kocie siki; najbardziej oberwało się Krajewskiemu. Domyślamy się, że to Mania, która jest bardzo lękowa i nawet podczas sprzątania, gdy Mleczaki były pod Fredową opieką w sypialni, była bardzo nieszczęśliwa i chowała się w najgłębszą dziurę. Yhhh, Krajewski śmierdzi teraz w szopce. Szukam informacji, jak wywabić smród kocich sików z książek :D
___
edit 21:15 sobota z dzieckami była letko wyczerpująca emocjonalnie. Pojechaliśmy z Kochanym do miasta po nowy żwirek i inne przydasie, a że zrobiliśmy to na pustym żołądku, następnym przystankiem było Borzalino.
Po obiedzie skręciliśmy jeszcze do Tesco (ocet) i do domu. Po powrocie skontaktowałam się z Lusiem, rozmawiałyśmy prawie godzinę; przyjaciółka pakuje się na wyjazd, ale miałyśmy czas uaktualnić różne sytuacje (starałam się tonować złośliwość, gdy była mowa o sprzątaniu w kościele; przyjaciółka ma przy ustach dwie pionowe bruzdy, głębsze niż ostatnio; czy to tylko zmęczenie? Wiem, że Luś gimnastykuje sobie twarz, ale chyba nie o taki efekt chodziło. Cóż, obie się starzejemy).

Oj... powiało grozą. Czym są "dzikie robale z Atlantyku"?
OdpowiedzUsuń@FrauBe, krewetki :)
UsuńZgroza.
Usuń@FrauBe, bardzo smaczna zgroza :)
UsuńOjjj...
UsuńLubie zagladac tu do Ciebie 🙂 Przyznam szczerze, ze troche mnie dziwila na poczatku ta drobiazgowosc w opisywaniu wszystkiego co sie danego dnia zdarzylo, ale podoba mi sie jezyk jakim to opisujesz 🙂
OdpowiedzUsuń@Aśka, zdecydowanie nie opisuję wszystkiego, blog, chociaż wydaje się drobiazgowy, pomija fakty, które za bardzo wchodziłyby w prywatność innych osób. Dziękuję :)
Usuńi ja z tego samego powodu :-)
Usuńsików rejczel nie wywabisz ...ale, że to maluchy to samo wywietrzeje. mam nadzieje. małe zwierzatka sa cudowne ale straty być muszom kochana.
OdpowiedzUsuń@Teatralna, powinnam była wcześniej zajrzeć, bo się pewnie sprawa nawarstwiała, więc samam se winna :E (nie lubię sprzątać, a teraz będę robiła leguralne inspekcje oj ma gad!). Koty moich rodziców na ten przykład nie mają aż takich lęków, ale Maniusia z patologii i się jej traumy uzbierały.
UsuńPrawdopodobnie niepotrzebnie się wymądrzam, bo kociaki macie już jakiś czas. Mnie pani weterynarz podpowiedziała, żeby uczyć maluszka korzystania z kuwety, rysując palcem po żwirku. Faktycznie, nie nasikał gdzie indziej ani razu.
OdpowiedzUsuń@BBM, nie wymądrzasz się, dzielisz się doświadczeniem. Mleczaki od początku ładnie korzystają z kuwety. Sikanie występuje poza normalnym planem korzystania z toalety i ma zapewne inny powód (pluję sobie w brodę, że nie zapamiętałam jaka była pierwsza sytuacja, gdy to zauważyłam). Oczywiście, spytamy się weta przy najbliższej okazji, ale na tę chwilę wydaje się, że to objaw stresu. Mania jest zdecydowanie nadaktywna i bardzo lękowo reaguje na wszelkie zmiany.
UsuńWiem, że koty w ten sposób znaczą swój teren. Czy tylko samce, nie wiem. Ja Bąbla wykastrowałam najszybciej, jak się dało.
Usuń@BBM, tak, koty albo są chore i sikanie do kuwety nie jest chwilowo możliwe, albo znaczą teren. Czasami to znaczenie ma związek z innymi kotami, czasami z tym, że kot jest zestresowany. Mania jest kotem bardzo wrażliwym od samego początku, więc jej sikanie nie zaskoczyło mnie aż tak bardzo.
Usuń