I cóż, smutki w domu moim. Dowiedziałam się dopiero w pracy, od Kochanego. Kiedy zadzwoniłam po obiedzie, mamie głos się łamał … wieczorem poszła do Bronisia, przed snem kotek oczka miał takie miodowe, wielkie, jakby było lepiej. Jednak o drugiej, gdy tatko wstał na obchód, już było po wszystkim. Broniś przymilaczek umarł. Zjadł tyle tabletek, przyjął tyle zastrzyków, ale do wiosny czasu nie starczyło. Bardzo niesprawiedliwe. Już przecież znalazł najlepszy dom.
Kochany wymienił Babci dwa kółka i przywiózł mnie do domu. Deszczowo dzisiaj było, z rana deszczowo wręcz paskudnie (jechałam autobusem pierwszy raz po długiej przerwie, więc dopiero teraz mogłam się przekonać, że przystanek przesunął się o kilkadziesiąt metrów).
Zapomniałam, że dzisiaj Tłusty Czwartek.
Skończyłam słuchać Wzgórze psów.

Przykro... 😟 Szkoda 🐈⬛ i szkoda Twoich rodziców, bo to chyba trzeci zwierzak w przeciągu kilku miesięcy?...
OdpowiedzUsuńU mnie też jakieś niekończące się opady od kilku tygodni... ☔️🤦♀️
@Aśka, moi rodzice mają dużo zwierząt, do tego kilka w podeszłym wieku. Śmierci Malinki i Macieja były bardzo przygnębiające, ale spodziewaliśmy się ich. Z Bronisiem było inaczej, miał mieć długie, dobre życie.
UsuńSmutno, gdy odchodzą zwierzaki. To zawsze duże przeżycie, tym bardziej gdy smierć niespodziewana. Przykre bardzo.
OdpowiedzUsuń@BBM, smutno. Można szukać pocieszenia w tym, że już nie cierpi, ale bardzo żałuję, że się więcej nie spotkamy (czyli podobnie, jak mam z ulubionymi ludźmi).
UsuńMoje serce umiera za każdym razem, gdy słyszę o śmierci zwierzęcia. Znowu ryczę.
OdpowiedzUsuń@FrauBe, smutne wydarzenie, bardzo nas przygnębiło :I
Usuń