Strony

wtorek, 28 stycznia 2020

42. Dzień rozpoczęty morderstwem.

... a konkretnie po północy seansem Uśpionego morderstwa (2006). Nie chce mi się notować w głowie jak bardzo ta wersja dochodzenia panny Marple została zmieniona w porównaniu z literackim oryginałem. Dom na wzgórzu przepiękny, mogłabym taki mieć. I jeszcze o czwartej nad ranem próbuję mężowi wytłumaczyć zawiłą fabułę Tatuażysty z Auschwitz — chyba mnie kocha mimo to.

Fred dostał przed południem wiadomość, że zmarła Stefa, wiekowa siostra jego babci. Poza tym wybrałam się do przychodni wyjaśnić brak feedbacku od mojego gp. No i dobrze. W okienku siedzi miła, starsza pani, która się ucieszyła, gdy jej powiedziałam, że można to zrobić on pejper. Lubię do ludzi zanosić słoneczko. Na zewnątrz jest jasno i mroźnie. A ja w końcu mogę zjeść pierwsze śniadanie. Pesto.
___
edit 20:01 Zatrute pióro z serii Marple (2006) — końcówka głupiutka, ale całość trzyma się konwencji. Chilham w hrabstwie Kent jest urody przecudnej.

6 komentarzy:

  1. Ale wiesz, że "Tatuażysta z Auschwit" to w dużej mierze bajka? Było o tym niedawno w Wyborczej. W zakończeniu tekstu można było przeczytać: "Z uwagi na ilość błędów merytorycznych książka ta nie może być rekomendowana jako wartościowa pozycja dla osób chcących poznać i zrozumieć dzieje KL Auschwitz" - kwituje [Wanda Witek-Malicka, badaczka z Muzeum Auschwitz].

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie napisałam na ten temat odczucia na moim blogu na wordpressie. Jeśli chodzi o jakość faktograficzną, to jeszcze przed przeczytaniem opinii Witek stałam na stanowisku, że sam wspominający ma prawo po tylu latach nie odróżniać faktów od konfabulacji. Więc dla mnie to nie ta część jest słabością książki (choć ją uznaję). Ale styl ... styl po prostu nie jest dobry.

      Usuń
    2. Niestety to fikcja jednka wiele osób potraktowało ją jak reportaż

      Usuń
    3. @Ervisha, ale to mogłaby być dobra fikcja :) Ludzie generalnie biorą często swoje wyobrażenia za prawdę (żaden człowiek nie zapamiętuje wszystkiego, nasza pamięć to raczej pewna rama, wypełniona szczegółami, które niekoniecznie miały miejsce - np. swoje opinie i odczucia możemy przedstawiać jako fakty, których nikt inny nie potwierdzi). Z pewnością stwierdzenie, że nie jest to dokument jest prawdą. Natomiast zarzut, że powieść jest fikcją jest rzucany chętnie i surowo, podczas, gdy jest cięższy zarzut wobec tej książki - ona jest słabo napisana. I takie mam odczucie, że ludzie czytają tyle chłamu, że nie przychodzi im do głowy tak oczywista, osobista recenzja.

      Usuń
  2. Czytam sobie opis i ten akapit ostatni... skojarzyło mi się z pracą w korpo :D

    OdpowiedzUsuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.