Strony

niedziela, 6 lipca 2025

2028. Szesnasty dzień lata.

Tak sobie obserwujemy te nasze szkraby i komentujemy różnice. Bronia urodowo pospolitsza, ale spokojna, sama ładnie się reguluje (kiedy się przestraszy, reakcja trwa chwilę, potem jest acha i wszystko wraca do normy). Kiedy większa siostra za bardzo jej dokucza, Bronia w końcu zakłada jej dźwignię i po walce. Mania z kolei przepiękna, ale i kot specjalnej troski. Rano przybiega i miauczy, że nas nie było. Po obiedzie chce się bawić i bawić i bawić, długo po tym, gdy siostra już umyta kładzie się do drzemki. Często ma taką potrzebę dogłaskania i sama mocno się tego domaga. Wszystko ją rozprasza (kiedy czyścimy kuwetę, choćby nie wiadomo co ważnego robiła, choćby jadła najlepsze śniadanko, musi przybiec i gapić się na szeleszczący groszek). Sikanie po kątach to na 95% jej sprawka. Ale kochamy ją, bo koty łatwiej jest kochać niż ludzi. 

Bronia to będzie taka bardziej intelektualistka, a Mania to taka yyyy bardziej ... próbuję zdefiniować.
No, taka bardziej, uśmiecha się Fred.



Przed południem Kochany rozmawiał z siostrą. Opowiedział Usz o naszych przemyśleniach kocich, ale także dowiedział się sporo nowych rzeczy. Usz pracuje teraz cały czas zdalnie, chyba dobrze dla niej, czasami zmiany wymuszone są najlepszymi zmianami. Skończyłam czytać Zegar piaskowy Kapuścińskiego (Znak, 2024), lektura ciągnęła się bez powodu, bo to cieniutka rzecz. Zadzwoniłam do mamy; w ogrodzie wszystko schnie na popiół; wczoraj rodzice pomogli jeżowi w sytuacji stresowej, iglak szukał picia, dostał też jedzenie (kocią karmę).

Przed obiadem zauważyłam następną mokrą plamę. Skojarzyłam ją z faktem naszego przebywania zbyt długiego poza Kuchniosalonem. Malutka zawodziła wówczas jak nieszczęście. Kotato, kotato, kotato, pochłania mje ciemnośćććć ... Gdy coś tam mieszałam w garach, Mania wpakowała się Fredowi na kolana i tak zasnęła jak niemowlak. Wygląda to jak lęk separacyjny. Yhhhh, będzie tych plam jeszcze wiele, sprawa sierpniowego wyjazdu do El Paso sama się więc anulowała (nie możemy wziąć kotów do cudzego domu, bo przecież dostaniemy jobla).

Pojechaliśmy na kawę do Drołdy, potem do El Paso, żeby zawieźć Ka prezent urodzinowy. Rodzinki nie było w domu, nie zapowiadaliśmy się, więc nic dziwnego; Kochany wrzucił gift do skrzynki pocztowej. Wieczór już z kitkami; postanowiłam więcej pracować na laptopie w Kuchniosalonie, żeby siuśka nie czuła takiej otchłani egzystencjalnej (oczywiście, odkryłam następne miejsce do sikania oraz raz złapałam Manię na gorącym uczynku, od razu przeniosłam ją do kuwety).

Niedzielę kończy u nas Zezowate szczęście (1960) Munka.

6 komentarzy:

  1. kot Maniek liczy sobie 15 lat...i sika nam po domu do dziś. to znaczy prawdopodobnie znaczy teren, nigdy nie mogliśmy zostawiać na przykład złożonych koców, w koszu na pranie na podłodze...oczywiście nie codziennie. tez znajdowałam po czasie. nie zostawię walizki pakujacej sie otwartej, bo albo sie oboje prześpią w tych ciuchach albo Maniek może zaanektować przestrzeń :-) pilnujemy drzwi od garderoby itakie tam.
    Nie śpią z wami?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Teatralna, w moim rodzinnym domu wewnątrz są głównie dziewczyny i nie sikają aż tak. Rodzice mają też 16-letniego Macieja, ale on mieszka na zewnątrz, a od afery, gdy wpadł do domu i wszystko osikał ma szlaban na wizyty. Nasza siuśka jest jeszcze młodziutka, zobaczymy jak to się potoczy, na razie w domu jest choroba.

      Usuń
  2. Moje siostry też z jednego miotu, a całkiem różne wyglądem i charakterami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @FrauBe, Mania i Bronia nie są siostrami biologicznymi. Bracia Broni byli więksi, może bardziej się podobali, od razu ktoś ich zarezerwował, a Mania została odebrana dzikim rodzicom, bo była najmniej dzika z rodziny. Postanowiliśmy wziąć obydwie za jednym razem, żeby zmniejszyć im traumy, bo schronisko w którym przebywały zupełnie nie nadawały się dla takich maleństw.

      Usuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.