Strony

wtorek, 3 marca 2020

77. Du dududu dum ...

Przed południem słuchamy Rodrigo y Gabrieli Live: Manchester and Dublin (2004). Płytę Fred dostał kiedyś na swoje urodziny od Krisa. Poza tym raz słońce, raz deszcz. Małżonkowi udało się jednak odkurzyć w środku stary samochód na wypadek, gdyby ktoś chciał go od nas kupić. Do mnie w tym czasie zadzwonił pan z Intreo i zaczął mnie przesłuchiwać na poczet złożonego ponad dwa miesiące temu papieru. Jakoś nie wierzę w pozytywne zakończenie tej sprawy, ale tak mi to podbiło ciśnienie, że musiałam się uspokoić przeredagowywaniem mojego cv. A to z kolei zaowocowało tym, że zeźlona wywaliłam cały Microsoft Office 2013 i zainstalowałam Apache Open Office. Warto od czasu do czasu coś/kogoś usunąć. Od razu poczułam się lepiej. Z powodu Rodrigo y Gabrieli gra mi teraz w głowie Metallica. Obejrzeliśmy właśnie pierwszy odcinek Detektywa (2014). Dobrze się zapowiada. Po przerwie na pizzę (jakaś nowa z Tesco) odpalimy następny.

2 komentarze:

  1. Też mam Open Office, ale ostatnio często korzystam z docs.google.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio rzadko pisałam w wordzie, ale jak już nabrałam ochoty, to były ofiary w programach, jak widać ;)

      Usuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.