Strony

poniedziałek, 20 kwietnia 2020

123-124. Keeping sane.

Sobota.
Poranek obudził mnie chłodny, okazało się, że nie mogę wyprostować nóg, bo Rysiu po śniadanku, które dostał od taty (czego zupełnie nie pamiętam), zapakował się mi w nogach łóżka, gdy wyczuł włączone podgrzewanie. Sobota była dniem zakupowym, odczekaliśmy swoje na zewnątrz pod Lidlem i Tesco, kupiłam dla Anny płaty łososia i sok pomarańczowy, przy okazji był chit-chat o tym jak już nam się nie chce. Poza językami i gotowaniem rosołu, konkretnym zajęciem było słuchanie wykładów dr Pawłowskiej na stronie SWPS.

Niedziela.
Kto rano wstaje, temu tata daje drugi raz śniadanie. Rudy łebek przerwał mi piękny sen po ósmej, żeby mi powiedzieć, że mama jeść. Nie zdążyliśmy zjeść własnego śniadania, gdy Rysiu wrócił ze wsi, wmłócił drugie śniadanie, po czym poszedł spać. Kotem być! ;) Słuchamy białej płyty Ralpha Kamińskiego, potem Tabular Bells Oldfielda (1973). Zrobiłam babciny barszczyk, i choć jeszcze zlasowana po seansie Jokera sprzed dni kilku (jest dobrym filmem celującym gdzieś poniżej moich wygórowanych oczekiwań), zapragnęłam coś obejrzeć. Tak mędziłam przy wyborze, że zdążyliśmy zamiast tego pójść po godzinie piątej na spacer. Rysiu wykaraskał się z pieleszy, zjadł lunch, wyszedł na zewnątrz i usadowił się w rabatce, w ogródku Anny. Trochę go nasze manewry rozproszyły, bo gdy szliśmy w kierunku morza, wydawał się podążać za nami przez jakiś czas. Wszystko jednak w granicach rozsądku :). Spacer był dla mnie ożywczy, wyrwał mnie nieco z niedzielnego marazmu. Obiad zjedliśmy późno, po dziewiątej, potem próbowaliśmy oglądać Czacha dymi (1992), przeróbkę braci Marx. Poważnie, miałam koncepcję, że to będzie niezły przerywnik w życiu, w efekcie jednak po jakiejś pół godzinie (słaby, nieśmieszny film) przerzuciliśmy się na Woody'ego Allena, którego mamy w naszej filmotece na dvd. Mężowie i żony (też 1992), kino jak zwykle przegadane i allenocentryczne. Przyglądam się błyskającym zegarkom i kolczykom, patrzę na Nowy Jork i odpływam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.