Sobota.
To jest Brudny Kotek Rysio,
taki, jakim pani bozia go nie stworzyła:
Z rana obudził mnie po siódmej. Siada obok mojej głowy i mruczy, nie śpisz? Po tym jak Fred wrócił z zakupów i wziął sie za krojenie kapusty, na stronie Teatru Wybrzeże obejrzeliśmy spektakl Amatorki na podstawie prozy Jelinek, a wieczorem, gdy małżonek czaruje bigos, słuchamy składankowego albumu Rearviewmirror Pearl Jam (2004). Po raz kolejny upewniam się o bezdyskusyjnej wyższości tego zespołu nad Nirvaną.
Niedziela.
Przez całą noc wiał silny wiatr, nadal jest tu obecny, chociaż niebo aż tak się nie chmurzy. Fred późno się położył (bo bigos), ale nie mógł spać. O drugiej wędrował po kuchni i oglądał niedźwiedzie w podkarpackim (w internetach oczywiście). Wiem, bo w nocy mi powiedział do ucha, gdy spałam, patrzyłem na niedźwiedzie. Wczesna pobudka, jak zwykle wyszłam nakarmić kota bez dna, potem kręciłam się po kuchni, woda z cytryną i miodem, przeglądałam internet, śniadanie, po czym wskoczyłam pod kołderkę, żeby się powylegiwać. Ale przed południem już oboje działamy. Fred zaniósł Anne pudełko bigosu dla męża (ona jest wege, ale jej Majkel przetestuje polish food) i widzę przez okno jak wraca, w kraciastym kaszkiecie i pasiastym szaliku wygląda jak postać z kreskówki. Nie wiem, gdzie ja go znalazłam, ale miałam cholerne szczęście.
___
edit 00:08 Dzień był rosołkowy, z kotem, który leżakował prawie cały czas w sypialni, bo za oknem wiatr srogi. Czyżby to już poniedziałek?

JAk to się mówi? Że są dzieci czyste i dzieci szczęśliwe??? Zauważ, że kotek Rysio nawet jak jest brudny, to jest śliczny.
OdpowiedzUsuńBigos na szczęście wyszedł nieźle, bo stanowczo zbyt dużo czasu zabiera przygotowanie, by potem miał nie wyjść jak należy.
No tak, i zupełnie niewinny oraz tajemniczy :D Bigos pierwsza klasa, mam nadzieję, że sąsiedzi też docenią.
Usuńja swojego znalazłam w Internetach haha
OdpowiedzUsuńale ponoc zawsze gdzies jest ktos kto na nas czeka wiec po prostu na siebie trafiliscie ;)
My również :D Nasza znajomość rozkwitła na platformach blogowych, konkretnie blogspotowo-onetowych.
UsuńO! Widzę że sztuka sie podobała, cieszę się:)
OdpowiedzUsuńTak, aż mi było szkoda, że nie widziałam tego na żywo.
UsuńI wpuszczałaś do domu takiego brudnego Rysia?
OdpowiedzUsuńPfeprafam bardzo, jak to czy wpuszczałam? On sam się wpuścił, gdyż tu mieszka ;D
Usuń