Wszystkie odloty Cheyenne'a (2011) wzbudziły we mnie prawdziwie patriotyczne uczucia (Dublin! Polska!). Od dawna chciałam go obejrzeć (o jakże przysłużyła się nam ta kwarantanna!), i utrafiłam z wyborem, bo obojgu nam film się bardzo podobał. Ale to potem, najpierw w południe doczytałam, że w Polsce od "kiedy powiem: już!" maseczki będą się nosiły obowiązkowo. Obserwowanie spirali byłoby zabawniejsze, gdyby moi rodzice nie utknęli w tym grajdole. Na szczęście utknęli z zapasem maseczek i jednorazowych rękawiczek. Dzień wyraźnie chłodny, a mój czas zwolnił jeszcze bardzej. Do tego stopnia, że to Fred pierwszy wykaraskał się dziś z łóżka. Zajmowałam się moczeniem stóp w soli, mieszaniem razowego spaghetti i wysyłaniem Kaś Matce Kotom zdjęć Rysia. Kaś z kolei przysyłała mi zdjęcia Kacperka i Leosia, i tak się nawzajem komplementowałyśmy, że ładnie nam rosną, jak to durmne matki.
Wracająć do filmu, Sean Penn przywodził mi na myśl krzyżówkę Bono z Robertem Smithem chodzącą jak zbetoniony Ozzy Osbourne.
Wracająć do filmu, Sean Penn przywodził mi na myśl krzyżówkę Bono z Robertem Smithem chodzącą jak zbetoniony Ozzy Osbourne.
Fred ma łaskotki pod szyją, między uchem i obojczykiem.
A rodzice mają przepisową skrzynkę na listy? Bo za brak można zarobić mandat na 10 tys. zł.
OdpowiedzUsuńTrudno powiedzieć, co to znaczy "przepisowa" w ich przypadku. Moja mama przez jakiś czas walczyła z urzędem, aby zlikwidowano jej skrzynkę postawioną przez pocztę w innym miejscu wsi, i listy wrzucano do skrzynki przy domu. Mieszkańcy wsi są traktowani jak niedorozwinięci podludzie, którzy nie znają przepisów. Nie wiem czy urząd gminy uznaje skrzynkę przy furtce mojego domu za oficjalną, za taką uznaje ją listonosz, który nas zna :)
UsuńSpokojnych i zdrowych świąt dla Was obojga! :)
OdpowiedzUsuńDziękuję. Tobie również wszystkiego dobrego :)
Usuń