Strony

środa, 1 kwietnia 2020

106. Oblężenie covidowe trwa.

Gdy Fred robił sobie śniadanie, poszłam na spacer. Ucelowałam idealnie, woda dopiero zbierała się do powrotu, na plaży wiatr był słaby, prawie no people i krajobraz zdominowany przez kupy piaskówek.




Do celu szłam standardowo przez osiedle, w drodze powrotnej skręciłam obok Strand Cottage (remont trwa) i gdzieś w jej okolicy zaczął nasilać się nieprzyjemny wiatr. Nad czerwonymi drzwiami trzeciej chaty też świeciło się światło, ktoś zjechał, dom żyje, i tylko chatka pomiędzy nimi dwiema zieje pustką okien. Pod koniec 45-minutowego spaceru kurtka była już niezbędna.

Byliśmy dziś na zakupach w mieście, Fred musiał stać jakiś czas w kolejce przed Tesco ze względu na normy zagęszczenia, prawie żywego ducha nie było za to w polskim sklepie do którego poszłam ja. Sąsiadów 70+ obowiązuje cocooning, tylko na chwilę widzieliśmy więc w drzwiach Katlin, i zajrzałam do Anny, żeby zapytać czy niczego jej nie brak, oczywiście pilnując dystansu 2m. Powiedziała mi, że jest chora od tego siedzenia w domu. Wcale się jej nie dziwię. Zadzwoniłam do rodziców, tata robi zakupy co drugi dzień, ale planuje co trzeci. Żeby pozostać w czeskim klimacie, wieczorem był Dobry wojak Szwejk (1957). Każda martyrologia jest o tym samym.

9 komentarzy:

  1. u nas ponoc wprowadzono zakaz wchodzenia na plaze, do parkow itd
    nie wiem jak to w praktyce wyglada bo do morza mam daleko wiec tym bardziej z przyjemnoscia ciesze oczy takimi zdjeciami

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie za bardzo wiem, czemu miałby służyć taki zakaz, ale może chodzi po prostu o obostrzenia, żeby jakieś były, czyli władza działa :)

      Usuń
    2. Jest sporo bezsensownych zakazów. Wg naszych po wyjściu z domu powinnaś trzymać dystans 2 metrów nawet od męża.

      Usuń
    3. Tak @Dariuszu, rozmawiałąm z mamą na ten temat. Kupa śmiechu, choć mogę zrozumieć jakie były przyczyny powstania tego przepisu.

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. To są takie jakby ... hm ... morskie dżdżownice? Robią U-kształtne norki na plażach i zjadają piasek, a potem go wydalają w postaci "kupek" (na pierwszym zdjęciu).

      Usuń
    2. Zauważyłam, ale nie mogłam tego z niczym sensownym skojarzyć. ;)

      Usuń
  3. gdzieś przeczytałem, że starsi wymrą na samotność.
    paskudna choroba infekowana obecnie drogą cyfrową.
    dzisiaj widziałem potyczkę przed sklepem, bo nastała godzina emerycka i emeryt postanowił wkroczyć pomimo "młodzieńców" stojących karnie przed sklepem. lokalną wojnę wygrał solowo emeryt - jak Putin - najpierw działał, a dopiero potem gadał. Reszta robiła odwrotnie i czerwieniała na nieświeżym powietrzu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wieszcze wieszczą różnie, a średnia wieku w krajach zamożnych systematycznie rośnie :)

      Rozumiem, że w czasie "godziny emeryckiej" zakupy robią emeryci. Logiczne. Po co w takim razie młodzieńcy o tej porze przyłażą do sklepów? Tajemnica.

      Usuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.