Ryszard. Czy można nie kochać tego kota? Pod wieczór chcieliśmy iść na najbliższą plażę, ale Rysio postanowił nam towarzyszyć i gdy byliśmy już blisko szkoły, zdecydowaliśmy się zawrócić ze względu na jego
Podjechaliśmy samochodem do plaży niebieskiej, a ponieważ jest ona bardziej odkryta, piździło tak, jak należało się tego spodziewać.
W ciągu dnia zadzwonił Ka zapytać co tam jak tam, ja z kolei zadzwoniłam do mamy, żeby ją zastać na leżaku w ogrodzie, pomiędzy Maksiem i Mruczysławem. Fred zrobił zakupy w Drołdzie. Plan na wieczór: 1) behave & continue doing what I'm doing 2) zjeść pierwsze w tym roku truskawki.
___
edit 23:39 Jakich mamy sąsiadów?
Ano takich, co nam na messengerze po jedenastej wieczorem piszą:
— You big meanies, would you not open the door and let that poor starving cat in...?
Fred wstaje więc i wpuszcza do domu kota. True story.




Ładne widoki. Masz uroczego kotka. Pozdrawiam i zapraszam na nowy post :) jusinx.blogspot.com.
OdpowiedzUsuńSam do nas przyszedł i teraz jesteśmy jego rodziną :)
UsuńPozdrawiam.
koteusz cudowny...:)
OdpowiedzUsuńZaiste, to dorodny i godny kawał kota.
UsuńSąsiedzi świetni :D
OdpowiedzUsuńNasz kot z przybłędy stał się osobowością na dzielni ;D
Usuń